Rodrigo_Duterte

„Duterte Harry” nie patyczkuje się z dilerami. „Jeśli nie mogę cię przekonać, każę cię zabić!”

Blady strach padł na handlarzy narkotyków. Tak radykalnej metody zwalczania mafii demokratyczny świat jeszcze nie widział. Prezydent zaczął po prostu… masowo zabijać dilerów.

„Jeśli nie mogę cię przekonać, każę cię zabić! Jeśli jesteś zamieszany w narkotyki, przykro mi. Chcę przeprosić twoją rodzinę, gdyż na pewno zginiesz. Wyobraź sobie co się stanie, gdy przez najbliższe 6 lat będę zabijał po 10 osób dziennie” – tymi słowami zwrócił się do handlarzy narkotyków nowy prezydent Filipin Rodrigo Duterte, który 30 czerwca br. obejmuje swój urząd.

Radykalny przywódca, którego miejscowe media okrzyknęły już „Duterte Harry” nawiązując do słynnego filmu „Brudny Harry” z Clintem Eastwoodem obiecał, że najdalej za pół roku handel narkotykami – jeden z największych problemów Filipin – całkowicie zniknie z tego kraju. Podobnie jak korupcja i przestępczość zorganizowana.

I przystąpił do działania zanim jeszcze objął urząd. W ciągu ostatnich tygodni dilerzy narkotyków giną dziesiątkami, a nawet już setkami. Jedni – w strzelaninach z policją, inni – znajdowani są na ulicach filipińskich miast zabici przez „nieznanych sprawców” z przypiętymi kartkami: „Nie idź w moje ślady bo umrzesz następny”.

W tym czasie zabitych zostało 39-ciu dilerów, a w ciągu ostatniego roku 111. Ponadto w regularnych starciach z policją zginęło ponad 180 pracowników nielegalnych fabryk narkotyków, którzy próbowali stawiać zbrojny opór. Do aresztów trafiło od maja 5 tys. podejrzanych, a od początku roku – 19 tys.

Wszystko wskazuje bowiem, że 71-letni Duterte rozpoczął swoją antynarkotykową krucjatę znacznie wcześniej, kiedy jeszcze był burmistrzem ponad 2-milionowej aglomeracji Davao, trzeciego co do wielkości miasta kraju. Porządek na ulicach przywróciły tam „motocyklowe szwadrony śmierci”. Do dziś nie wiadomo kto to był.

Faktem jest jednak, że pod rządami Duterte to miasto, wcześniej określane jako „filipińska stolica mordu”, przekształciło się w oazę spokoju opisywaną w przewodnikach turystycznych jako „najbardziej pokojowe miasto w południowo – wschodniej Azji”.

Teraz są już także pierwsze skutki zastosowania radykalnych metod w 12-milionowej aglomeracji stolicy kraju – Manili. Od kiedy handlarze narkotyków zaczęli masowo ginąć, kilkuset dilerów dobrowolnie zgłosiło się już na policję i złożyło przysięgę, że nigdy więcej nie będą się zajmować tym procederem. Przy okazji „wsypali” pozostałych.

Policja oczywiście zaprzecza, jakoby na polecenie Duterte zaczęła stosować skrytobójcze metody. „Przecież już od dawna walczymy z narkotykami, na długo przed kampanią prezydencką” – zapewnił szef policji Ricardo Marquez.

„Policja przestrzega procedur, ale śmierci nie można uniknąć kiedy życie stróżów prawa jest zagrożone przez tych, którzy zamiast dać się aresztować wolą do nich strzelać” – mówi AP starszy inspektor Donelle Edep Brannon z Manili.

Metodami prezydenta Duterte oburzeni są obrońcy praw człowieka. „Jesteśmy przerażeni liczbą dokonywanych codziennie bez żadnego procesu zabójstw osób podejrzanych o działalność przestępczą lub udział w kartelach narkotykowych. To nadużycie władzy” – ocenia cytowany przez Associated Press Wilnor Montilla Papa z filipińskiego Amnesty International.

Zaniepokojenie wyraził też Kościół katolicki. Konferencja Biskupów na Filipinach wysłała list, w którym przypomina funkcjonariuszom, że strzelać tak aby zabić można jedynie kiedy bezpośrednio zagrożone jest życie policjanta lub osób, które ma chronić. „Zabijanie tylko dlatego, że ktoś jest podejrzany nie jest moralnie nieusprawiedliwione” – podkreślił arcybiskup Socrates Villegas.

Zdecydowana większość spośród 100 mln Filipińczyków popiera jednak zarówno metody Duterte, jak i jego zapowiedź przywrócenia kary śmierci, szczególnie ci, którzy w wojnach gangów narkotykowych stracili bliskich lub których dzieci zmarły na skutek przedawkowania narkotyków.

Tymczasem prezydent – z wykształcenia prawnik – wzywa do zabijania dilerów nie tylko policję, ale wszystkich swoich rodaków. „Jeśli diler grozi ci nożem lub pistoletem, a ty masz karabin to sam go zastrzel. A ja dam ci medal!” – zaapelował niedawno w wystąpieniu telewizyjnym.

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Podziel się z innymi: