studzienka_smierci

„Studzienka śmierci”. Coś pod ziemią zabija kolejnych ludzi (FOTO, WIDEO)

By Dział: Katastrofy W popularnych | 1 lipca 2016

Przerażające i dziwne wydarzenia we wsi Kamionka w Obwodzie Mińskim. Zaszokowani mieszkańcy nie potrafią uwierzyć w horror, który miał tam miejsce. Jak to możliwe, że 6-ciu zdrowych mężczyzn zginęło nagle jeden po drugim?

Wszystko zaczęło się niepozornie we wtorkowy wieczór 28 czerwca br. 43-letni Siergiej Żdanowicz zszedł do przydomowej studzienki, żeby jak zwykle przeczyścić zatkaną kanalizację. W pewnej chwili stracił przytomność i spadł na dno.

Na krzyk żony przybiegła dwójka sąsiadów. Pierwszy do studzienki wskoczył na ratunek Denis Leonienko, ale on również za chwilę stracił przytomność. Po nim wszedł jego teść – z nim stało się to samo. Stojąca nad studzienką Elena Leonienko bezradnie patrzyła na śmierć swojego męża i zięcia.

W tym czasie nadbiegli kolejni zaalarmowani sąsiedzi. Następny mężczyzna 23-letni Wiktor Sitkiewicz zszedł do studzienki zanim nadbiegająca matka zdążyła go powstrzymać. Padł nieprzytomny. Kolejni już nie ryzykowali, wezwano brygadę ratowniczą Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.

Ratownik zszedł pod ziemię w masce tlenowej. Okazało się, że przed niczym go to nie uchroniło. Ostatkiem sił zdołał wypełznąć na powierzchnię i tu padł nieprzytomny. Udało się go reanimować. „Czego tak stoicie, zróbcie coś!” – krzyczał zgromadzony tłum do pozostałych ratowników.

Ponaglani przez ludzi do studzienki weszli kolejni dwaj z nich Aleksandr Szymański i Andriej Sliborski. Już nie wyszli. Studzienka śmierci pochłonęła sześć ofiar. Zginęli jeden po drugim, usiłując ratować pozostałych.

Na miejsce przybyły ekipy białoruskiego Głównego Zarządu Śledczego oraz eksperci kryminalistyki i chemicy z centralnego laboratorium Komitetu Śledczego Białorusi. Pobierają próbki z kanalizacji oraz z okolicznej ziemi i powietrza.

Jednak również oni nie potrafią na razie wyjaśnić co się stało, tym bardziej, że ratownicy byli przecież w maskach tlenowych. „Trujące gazy zdolne zabić człowieka znajdują się zwykle na wielkiej głębokości, minimum kilkaset metrów pod ziemią. Te w studzienkach nie są takie trujące” – dziwi się wicedyrektor państwowego Geocentrum Olga Berezko.

Eksperci zastrzegają, że nic nie powiedzą zanim nie zbadają dokładnie składu chemicznego próbek. Obawiają się jednak, żeby jeśli przyczyną tragedii rzeczywiście były jakieś trujące gazy to przy obecnej pogodzie podobna sytuacja może się powtórzyć w innych regionach Białorusi.

„Te studzienki są hermetyczne, zamknięte. Kiedy wypełnią się odchodami to przy takim upale jaki był – 34 stopnie – musiała nastąpić jakaś fermentacja” – mówi wiceszef Rejonu Krupskiego Anatolij Ganczar. Dziennikarze przyznają, że wokół studzienki panuje straszny smród.

W czwartek w Kamionce odbyło się 6 pogrzebów. Wiele dzieci zostało sierotami. Śledztwo osobiście nadzoruje szef Komitetu Śledczego Białorusi.

Tymczasem podobna informacja nadeszła właśnie z Czerkas na Ukrainie. Tam z kolei w podobny sposób zginęło w studzience kanalizacyjnej – jeden po drugim – trzech mężczyzn.

studzienka_smierci1

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Podziel się z innymi: