wojna_satelita_kosmos

Tajny projekt USA: szykują kosmiczne uderzenie na Rosję i Chiny (FOTO)

Amerykański Departament Obrony otrzyma w przyszłym roku na zbrojenia ponad 580 mld USD, z czego duża część zostanie przeznaczona na ściśle tajne projekty ofensywne w kosmosie. Kongres USA właśnie rozpatruje wniosek Pentagonu w tej sprawie.

Chodzi o projekty, które mają pozwolić Stanom Zjednoczonym na „pełną kontrolę przestrzeni kosmicznej” wokół Ziemi, strącenie satelitów Rosji i Chin, zabezpieczenie własnych satelitów, a jednocześnie umożliwienie im znacznie skuteczniejszego szpiegowania i naprowadzania rakiet.

Już w tym roku armia USA wyda na projekty kosmiczne 27 mld USD. Budżet wojska na rok przyszły prezydent Barack Obama ma zatwierdzić w grudniu. Zdecydowanym zwolennikiem kosmicznych technologii ofensywnych – obok zbrojeń naziemnych – jest obecny Sekretarz Obrony USA Ashton Carter, który twierdzi, że „bitwy przyszłości rozegrają się w kosmosie”.

W tym właśnie celu powołano niedawno Połączone Centrum Operacji Kosmicznych (Joint Interagency Combined Space Operations Center). Z kolei nowe programy zbrojeniowe mają m.in. obejmować stworzenie nowej generacji skrzydlatych rakiet, a także flotylli kosmicznych samolotów zdolnych do przechwytywania lub likwidacji satelitów wroga bezpośrednio na orbicie.

Boeing_x-37Takim kosmicznym samolotem ofensywnym ma być zmodernizowany Boeing X-40, obecnie dotychczas przeznaczony tylko do celów szpiegowskich, obok tradycyjnych satelitów. Opracowano go na bazie Boeinga X-37 wykorzystującego technologie mini-wahadłowców.

Samolot ten ma być wyposażony w jonowy silnik rakietowy pozwalający mu swobodnie manewrować w kosmosie, a jego wykorzystanie do niszczenia rosyjskich i chińskich satelitów ma być znacznie tańsze niż odpalanie rakiet z Ziemi.

Obecnie armia amerykańska ma na stanie tylko dwa Boeingi X-37, które od 2010 r. wykonały już jednak szereg udanych misji testowych. Najzabawniejsze jest to, że maszyny te są obecnie wynoszone na orbitę przez amerykańskie rakiety Atlas V wyposażone w rosyjskie silniki.

Pentagon podpisał już jednak pierwszy kontrakt z amerykańską firmą kosmiczna SpaceX, który pozwoli zrezygnować z silników z Rosji, a jednocześnie wynosić satelity na orbitę znacznie taniej niż dotychczas.

Jednocześnie USA udoskonalają rakietowe technologie niszczenia wrogich satelitów. Chodzi o antysputnik (Anti-Satellite) ASAT, stworzony jeszcze w 1985 r. System ten obejmował myśliwce F-15 Eagle, wystrzeliwujące dwustopniowe rakiety na paliwo stałe Altair wykorzystujące samonaprowadzający system na podczerwień.

Wykorzystując analizę termiczną wrogich satelitów rakieta ta jest w stanie trafiać w nie na wysokości do 1000 km. Obecnie chodzi o to, żeby znacznie zwiększyć jej pułap rażenia.

Kolejną nowością, która wejdzie na uzbrojenieamerykańskich wojsk kosmicznych w ciągu najbliższych 5 lat jest testowany obecnie laser bojowy do niszczenia rakiet balistycznych wroga. Na jego opracowanie przeznaczono aż 7,5 mld USD.

Boeing-X-37

Trwają też prace nad stworzeniem systemu błyskawicznego uderzenia globalnego  przy użyciu rakiet hiperdźwiękowych, zdolnych precyzyjnie trafić w dowolny cel na Ziemi w ciągu najwyżej godziny od ich odpalenia.

Jednocześnie Stany Zjednoczone zaczęły intensywnie rozwijać programy defensywne, mające uchronić satelity USA przed strąceniem. Wiadomo przecież, że zarówno Rosja, jak i Chiny ostro pracują nad rozwojem broni umożliwiającej ich niszczenie na orbicie.

Poważne zaniepokojenie Pentagonu wzbudziły m.in. niedawne testy przeprowadzone przez Chiny, w trakcie których wystrzelone z Ziemi chińskie rakiety zniszczyły stare satelity tego kraju na orbicie oddalonej aż o 35 tys. km. To przecież obszar, w którym krążą także najważniejsze amerykańskie satelity.

Obecnie wielka liczba tych satelitów daje USA miażdżącą przewagę w kosmosie zarówno nad Chinami, jak i Rosją. Satelity szpiegowskie filmują i fotografują obiekty wroga, satelity nawigacyjne kierują ruchem okrętów i dronów, satelity naprowadzające wyznaczają tory pocisków, a nawet bomb, satelity łącznościowe umożliwiają komunikację z najbardziej odległymi regionami.

Ich słabą stroną jest natomiast to, że są kompletnie bezbronne. „Przez długi czas uważaliśmy kosmos za bezpieczne schronienie, więc nasze satelity są ociężałe i jednocześnie drogie” – przyznaje wiceminister obrony USA Robert Work.

Takie satelity – jeśli nawet obecnie nie grozi im jeszcze zmasowany atak rakietowy – przeciwnik może skutecznie „oślepiać”, powodując ich awarie, a także wykorzystywać przeciwko nim własne satelity-pasożyty, które są w stanie przyklejać się do amerykańskich aparatów uszkadzając je.

W wyniku tego wojska USA na polu walki mogą zostać pozbawione łączności, a wystrzelone rakiety nie trafią w cele. Dlatego defensywna część programu zbrojeń kosmicznych ma obejmować właśnie ochronę satelitów.

satelity_USAAmerykańscy inżynierowie przygotowują m.in. dla Pentagonu zupełnie nowy system satelitów. Pozwoli zastąpić drogie i wielkie systemy GPS całym rojem bardzo małych aparatów, których przeciwnik nie będzie w stanie skutecznie zlokalizować i zniszczyć.

Najwyraźniej więc pod koniec swojej kadencji prezydent Baracka Obama postanowił powtórzyć „Gwiezdne Wojny”, czyli wyścig zbrojeń, którym w latach 80-ch prezydent Ronald Reagan skutecznie wykończył ekonomicznie Związek Sowiecki.

Głównym koordynatorem wszystkich amerykańskich zbrojeń kosmicznych i scenariuszy prowadzenia wojny w kosmosie została mianowana wiceminister obrony Deborah Lee James, która dotychczas nadzorowała siły lotnicze USA.

„Jeśli dziś wybuchnie konflikt zbrojny między Rosją i USA, w pierwszej kolejności użyte zostaną technologie kosmiczne” – przyznał niedawno w Kongresie dotychczasowy głównodowodzący sił NATO w Europie Philip Breedlove. Cóż, jak mawiał jeszcze prezydent Lyndon Johnson, „kto rządzi kosmosem, ten rządzi światem”…

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Podziel się z innymi: