chiny_syberia_rosja

„Zamelduję u siebie 9 tys. Chińczyków i sprzedam im czołg”. W Rosji mają nowy pomysł na biznes (FOTO)

By Dział: Społeczeństwo W popularnych | 9 września 2016

Chińska kolonizacja Syberii przebiega coraz szybciej, a żądni zarobku Rosjanie najwyraźniej całkowicie stracili już instynkt samozachowawczy.

W Rosji pojawił się właśnie nowy rodzaj dochodowego biznesu – meldowanie w swoim mieszkaniu tysięcy nielegalnych imigrantów zarobkowych z Chin. W gazetach na Syberii ogłoszenia typu „zamelduję u siebie pracowników z Chin” nikogo już nie dziwią.

Ustaliły się już także rynkowe stawki. Za każdego zameldowanego właściciel mieszkania pobiera jednorazowo od 500 do 2.000 rubli, czyli po obecnym kursie – od 8 USD do 32 USD od Chińczyka.

Rekordzistką okazała się 32-letnia Jelena Telegina z Ussuryjska, która zameldowała u siebie… 9 tys. Chińczyków, a przy okazji Koreańczyków, Uzbeków, Tadżyków i Kazachów – donosi „Rossijskaja Gazieta”.

Przypadek ten był tak kuriozalny, że nawet skorumpowana miejscowa policja była zmuszona wszcząć śledztwo. Latem tego roku do sądu wezwano już w podobnej sprawie inną mieszkankę Ussuryjska, ale tamta zameldowała „zaledwie” 900 Chińczyków.

Skutki takich praktyk widać już na ulicach wielu syberyjskich miast gołym okiem. W niektórych rejonach Chińczyków od dawna jest już więcej niż Rosjan, przy czym zdecydowana większość imigrantów przyjechała nielegalnie. Fikcyjne meldunki są im potrzebne w kontaktach z różnymi rosyjskimi urzędami.

Również skorumpowana rosyjska armia wpadła na doskonały pomysł „biznesu z Chinami”. Jak alarmuje lokalna gazeta „Wieczorka”, na Zabajkalu wojskowi nielegalnie rozpiłowują na kawałki czołgi i działa należące do tamtejszego okręgu wojskowego i sprzedają je na złom do Chin.

W ten sposób poznikało wiele tzw. „stałych ogniowych punktów (DOT)”, czyli umocnionych pozycji mających strzec granicy z Chinami. „Przeprowadziliśmy kontrolę w różnych rejonach i osadach na Zabajkalu i stwierdziliśmy, że stacjonujące tam czołgi znikają powszechnie i w szalonym tempie” – mówi cytowany przez gazetę oficer rosyjskich służb.

„Ani miejscowa straż graniczna, ani dowództwo poszczególnych jednostek nie jest w stanie podać żadnych sensownych wyjaśnień w jaki sposób zniknęły czołgi. Tymczasem prokuratura wojskowa zapewnia nas, że „jesteśmy w błędzie, gdyż wszystkie czołgi nadal są formalnie na stanie i nie rozpiłowano ich na kawałki” – mówi funkcjonariusz.

Ostrzeżenia o tym, że Rosja bez jednego wystrzału może stracić na rzecz Chin cały Daleki Wschód padają już nawet z ust deputowanych rosyjskiej Dumy, którzy żądają powstrzymania chińskiej kolonizacji.

Najwyraźniej jednak Pekin potrafi skutecznie przekonać Władimira Putina, że nie żadnego zagrożenia i „wszystkim się to opłaci” i systematycznie, planowo, bez rozgłosu przeprowadza swoją kolonizacyjną politykę.

putin_chiny1

Czytaj także: Zapomniane polskie państwo między Rosją i Chinami

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Podziel się z innymi: