atak_imigrantow_na_schodach_niemcy

Pamiętacie ten brutalny atak imigranta na kobietę? To zgadnijcie: kogo ściga niemiecka policja?

By Dział: Przestępczość i Terror Społeczeństwo | 13 grudnia 2016

Bynajmniej nie sprawcę.

Berlińska policja wszczęła śledztwo w sprawie urzędnika, który ujawnił w mediach nagranie z monitoringu pokazujące atak imigranta na przypadkową kobietę. Przypomnijmy, że kamera nagrała to na stacji metra Hermannstrasse w Berlinie 27 października br. Oto jak wyglądał ten atak (WIDEO).

Kopnięta w plecy 26-letnia kobieta spadła z 13-tu schodów. Jednak przez prawie półtora miesiąca policja nie tylko nie ustaliła bandyty z nagrania, ale nawet nie wszczęła w tej sprawie śledztwa! W końcu – zapewne aby zmusić policję do działania – jeden z urzędników opublikował to nagranie w internecie niecały tydzień temu.

Dopiero wtedy – 9 grudnia – śledztwo zostało wszczęte. Jednak okazuje się, że dla policji najważniejsze jest obecnie schwytanie tego, kto ujawnił nagranie. Przedstawiciel berlińskiej policji Winfried Wenzer poinformował, że prowadzi ona śledztwo aby ustalić, czy nagranie z metra opublikował pracownik linii kolejowych BVG, czy któryś z funkcjonariuszy policji.

Dodajmy, że napadnięta kobieta czuje się już lepiej. Miała dużo szczęścia – spadając ze schodów zdołała zamortyzować ręką upadek i osłonić głowę. Ma „tylko” stłuczone ramię i obrażenia twarzy. Przeżyła, choć taki brutalny atak mogła przypłacić śmiercią lub trwałym kalectwem.

Oczywiście nie ma nawet mowy, aby władze Niemiec wyciągnęły jakiekolwiek konsekwencje wobec szefów policji i prokuratora, którzy przez półtora miesiąca nie wszczęli śledztwa w sprawie tej napaści. Za to oni sami będą teraz ścigać tego, kto ośmielił się pokazać to opinii publicznej.

Tuszowanie za wszelką ceną zabójstw, gwałtów i aktów przemocy dokonywanych masowo przez imigrantów w Niemczech stało się od dwóch lat specjalnością zarówno niemieckiej policji, jak i chorych na przerost poprawności politycznej mediów.

Przypomnijmy, że nawet najgłośniejszy z tych skandali, kiedy rok temu tłum imigrantów usiłował zgwałcić kilkadziesiąt kobiet w czasie ulicznej zabawy sylwestrowej w Kolonii, nie ujrzałby zapewne światła dziennego, gdyby szeregowi niemieccy funkcjonariusze nie udostępnili własnych nagrań polskim mediom.

Bezpośrednio po atakach w Kolonii niemieckie władze kazały bowiem usunąć z kamer miejskiego monitoringu wszystkie nagrania pokazujące te akty przemocy. Tak wygląda dziś „wolność słowa, jawność, praworządność i sprawiedliwość” w Niemczech. Nie można tego nazwać inaczej niż brutalną lewacką cenzurą i masowym manipulowaniem opinią publiczną.

Jeśli teraz zostanie skazany nie zwyrodnialec – imigrant, który wyrządził krzywdę niewinnej kobiecie, a osoba która ujawniła to w mediach, możemy uznać, że w „praworządnych Niemczech” prawo umarło ostatecznie.

Czytaj także: Imigrant spalił żywcem kobietę na ulicy! „Jej krzyk będę słyszeć do końca życia”

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Podziel się z innymi: