Giwi

Groził Polsce, już po nim! Najbardziej słynny separatysta „Giwi” zabity

By Dział: Armia i Wojna Przestępczość i Terror | 8 lutego 2017

Eksplozja pocisku z granatnika „Szmiel” rozszarpała 36-letniego dowódcę batalionu „Somali” we własnym biurze, które doszczętnie spłonęło.

Michaił Tołstych ps. „Giwi” zginął w środę o 6 rano – podają rosyjskie media. „Ciało zostało zidentyfikowane” – potwierdzają władze DNR. „Podobnie jak wcześniejsze zabójstwo Arsenija Pawłowa ps. „Motorola”, jest to kontynuacja wojny terrorystycznej kijowskich władz przeciwko mieszkańcom Donbasu” – twierdzą władze separatystów oskarżając o zamach ukraińskie służby specjalne.

Już kilka dni temu w mediach ukraińskich pojawiły się natomiast informację, że „Giwi” został lekko ranny w walce koło Awdijewki. Od początku wojny w Donbasie już kilka razy donoszono zresztą o jego śmierci. Wszystko jednak wskazuje, że tym razem Michaił Tołstych naprawdę nie żyje.

Ministerstwo Obrony DNR ogłosiło wzmocnienie środków bezpieczeństwa i wezwało mieszkańców do zachowania spokoju oraz zgłaszania milicji faktów pojawienia się „podejrzanych osób”.

Czy rzeczywiście „Giwiego” zabiły służby ukraińskie? Nie można tego wykluczyć. Równie dobrze jednak mógł – podobnie jak wielu jego poprzedników – paść ofiarą bratobójczych porachunków i rywalizacji o wpływy między separatystami.

Dodajmy, że np. w grudniu ub. roku szef DNR Aleksandr Zacharczenko groził, iż w przypadku kontynuowania „grabieży państwowej własności” Michaił Tołstych dołączy do zabitego wcześniej „Motoroli”.

Według innej wersji, „Giwi” został zlikwidowany przez służby rosyjskie, które nie tolerują w szeregach separatystów nadmiernie niezależnych przywódców i sukcesywnie ich eliminują. W reakcji na to rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow stanowczo zaprzeczył.

O „Giwim” i jego batalionie „Somali” zrobiło się głośno już w 2014 r. w czasie walk o Słowiańsk i bitwy pod Iłowajskiem. Potem na czele swoich oddziałów przez wiele miesięcy walczył o lotnisko w Doniecku bronione przez ukraińskich „cyborgów”.

Obok Arsenija Pawłowa, był on zarówno w Rosji, jak i w Donbasie uznawany za główną ikonę separatystów. Dla Ukraińców był z kolei symbolem bestialstwa i zbrodni wojennych. Świat obiegł m.in. film, na którym znęca się on nad ukraińskimi jeńcami i każe im zjadać własne naszywki z mundurów.

Po zamachu na „Motorolę” w październiku ub. roku „Giwi” odgrażał się, że go krwawo pomści. Czytaj: „Zrównam z ziemią każde miasto, które zdobędziemy idąc na Kijów!”. Potem jednak wśród separatystów pojawiły się pogłoski, że nie chcąc skończyć jak jego kolega „Giwi” sprzedaje swój majątek i chce zdezerterować do Naddniestrza.

W 2015 r. przywódca separatystów w nagranym wystąpieniu groził także Polsce: „Wszystko zostanie zniszczone, a później was odwiedzimy, obowiązkowo was odwiedzimy. Każdy, kto wkracza na nasze ziemie, ginie co do jednego. Będziemy kontynuowali działania, nie zatrzymamy się na granicach DNR.

Kto wie jak zachowa się wtedy Polska? Osobiście chciałbym zorganizować im takie same przyjemności, jakie oni zorganizowali ludności DNR. Zniszczone miasta, ostrzał moździerzy i ogień ciężkiej artylerii” – groził separatysta.

Zobacz także: Tyle zostało z gabinetu „Giwiego” po zamachu. Wiadomo już jak zginął (WIDEO, FOTO)

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Podziel się z innymi: