geert_wilders

Holandia: Skrajna prawica na czele sondaży. „Dość marokańskich szumowin!”

By Dział: Polityka Społeczeństwo | 18 lutego 2017

Być może już za miesiąc napływ muzułmańskich imigrantów do Holandii zostanie całkowicie powstrzymany.

Zakaz islamskiej imigracji, zamknięcie wszystkich meczetów, wprowadzenie kontroli granicznej, wzmocnienie policji, a następnie wyprowadzenie Holandii z Unii Europejskiej – taki jest program Geerta Wildersa, którego Partia Wolności PVV wyszła na czoło sondaży przed zaplanowanymi na 15 marca br. wyborami parlamentarnymi.

Wilders rozpoczął właśnie w sobotę decydujący etap kampanii wiecem na przedmieściach Rotterdamu, na którym nazwał imigrantów z Maroka „szumowinami”. „Nie wszyscy imigranci są szumowinami, ale jest dużo marokańskich szumowin w Holandii. Przez nich ulice nie są bezpieczne” – oświadczył i obiecał, że jeśli zwycięży „Holandia będzie znowu dla Holendrów”.

Wielu ludzi, którzy zdążyli już na własnej skórze odczuć skutki napływu imigrantów, program Wildersa przekonuje. „Nie czuję się bezpieczna otwierając drzwi wieczorem. Imigranci, którzy teraz przybywają do nas to nie są żadni uciekinierzy przed wojną. A jeśli nie uciekasz przed wojną to wracaj do swojego kraju” – mówi 66-letnia Ieg van Haperen, emerytowana listonoszka.

„Powinniśmy bardziej zainwestować w policję, zamknąć granice i ustawić na nich straż graniczną. Wilders przywróci bezpieczeństwo” – mówi cytowany przez „The Independent” Menno Krikken, urzędnik, który wspiera Partię Wolności od 2010 r.

Podobnego zdania jest 25-letnia Caroline Kooman, najmłodsza kandydatka PVV do parlamentu, studentka farmacji z prowincji Zelandia. Rozdając na wiecu partyjne ulotki podkreśla konieczność deislamizacji kraju, ale także wierzy w poprawę opieki zdrowotnej, jeśli Partia Wolności zwycięży.

Ma na to duże szanse, gdyż sondaże dają jej obecnie prowadzenie z poparciem 25 proc. wyborów. Na drugim miejscu jest centroprawicowa Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji VVD obecnego premiera Marka Rutte, na którą chce głosować 20 proc.

Wprawdzie wszystkie duże ugrupowania zadeklarowały, że nawet jeśli partia Wildersa wygra wybory, nie wejdą z nią w koalicję, co zdaniem obserwatorów pozbawia go szansy zostania premierem i rządzenia, ale kto wie jak po wyborach zachowa się centroprawica?

Sam Wilders, nazywany „holenderskim Trumpem”, prowadzi kampanię bardzo nietypowo – prawie nie robi konferencji prasowych, rzadko udziela wywiadów, a telefon jego biura najczęściej w ogóle nie odpowiada. W obawie przed zamacham nieustannie towarzyszy mu silna ochrona.

Tymczasem sondaże opublikowane niedawno przez holenderskie Ministerstwo Opieki Społecznej pokazują, że w miarę wzrostu popularności skrajnej prawicy, również imigranci z Maroka i Turcji zaczynają czuć się w Holandii coraz mniej bezpiecznie. 40 proc. z nich zadeklarowało, że czują się tu odrzuceni i nieakceptowani.

„Nie rozumiem dlaczego. Ludzie, którzy tu się urodzili, czy to Turcy, czy Marokańczycy, będą mogli pozostać. Nic do nich nie mam, pracowałam z niektórymi z nich i byli w porządku” – zapewnia Ieg van Haperen.

Czytaj także: Trump mobilizuje 100 tys. Gwardii Narodowej do walki z imigrantami!

Teraz możesz szybko i wygodnie przeglądać aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz na nowej Platformie 5Portali+1.

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow