imigranci_Meksyk

Wybuchowa sytuacja na granicy USA z Meksykiem!

By Dział: Społeczeństwo | 23 lutego 2017

Władze Meksyku przerażone tym, co za chwilę tam nastąpi.

Chodzi o setki tysięcy nielegalnych imigrantów, których wydalenie z USA do Meksyku zapowiedział prezydent Donald Trump. Oznacza to, że wzdłuż amerykańskiej granicy powstaną setki zatłoczonych dzikich obozów i koczowisk na terenie, gdzie i tak roi się od przestępców i gangów narkotykowych.

Początkowo administracja w Waszyngtonie planowała wydalać do Meksyku tylko Meksykanów, a pozostałych imigrantów z całej Ameryki Łacińskiej i Karaibów odsyłać do domów samolotami. We wtorek Departament Bezpieczeństwa Krajowego zmienił jednak decyzję i postanowił odesłać do Meksyku wszystkich, którzy wjechali do USA przez ten kraj.

Ludzie ci nie mają w Meksyku żadnych rodzin, ani punktów zaczepienia, nie znają terenu i z reguły nie mają pieniędzy na powrót. Będą więc koczować po stronie meksykańskiej w nadziei, że w tym czasie władze USA pozytywnie rozpatrzą ich wnioski azylowe. Meksyk nie jest jednak kompletnie przygotowany aby ich utrzymywać.

Przygraniczna Tijuana już teraz jest totalnie zatłoczona Haitańczykami, którzy usiłowali przedostać się do USA tuż przed końcem kadencji Baracka Obamy, ale nie zdążyli. Gdyby nie schroniska prowadzone przez księży nocowaliby pod gołym niebem i nie mieliby co jeść. Kościół postawił im przynajmniej namioty i prowizoryczne ubikacje.

„Jeżeli przy 7-8 tysiącach Haitańczyków sytuacja wymknęła się spod kontroli to co będzie kiedy liczba imigrantów wzrośnie tu 10-cio albo 15-krotnie?” – zastanawia się meksykański analityk ds. bezpieczeństwa Alejandro Hope.

„To wybuchowa sytuacja” – ostrzega i przypomina, że Meksykanie z północy nie lubią obcokrajowców, a kartele narkotykowe, takie jak Zetas czy Gulf, często rekrutują swoich „żołnierzy” właśnie spośród imigrantów z Ameryki Środkowej, czasem siłą.

Dodajmy, że wcześniej prezydent Donald Trump zapowiedział mobilizację 100 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej do walki z nielegalnymi imigrantami i rozlokowanie tych oddziałów w stanach graniczących z Meksykiem.

Jedyna nadzieja w tym, że – jak się oczekuje – Stany Zjednoczone zapłacą coś Meksykowi za przyjęcie imigrantów z krajów trzecich, tak jak wcześniej Unia Europejska zapłaciła za to Turcji, co pozwoli znaleźć środki na ich utrzymanie.

Z kolei organizacje praw człowieka w Meksyku wzywają władze aby wykazały się odwagą i w ogóle odmówiły Stanów Zjednoczonym przyjmowania jakichkolwiek nie-Meksykanów. „Nikt w Meksyku nie zgodzi się na ich przyjmowanie, jeśli w ślad za nimi nie popłyną z USA miliardy dolarów” – przewiduje Victor Clark, dyrektor Centrum Praw Człowieka w Tijuanie.

Obserwatorzy przypominają, że Meksyk poradził już sobie raz z masowym napływem uchodźców w latach 80-ch i 90-ch, kiedy trafiło tam ok. 80 tys. uciekinierów przed wojną domową w Gwatemali. Wtedy jednak pomogła mu w tym Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Po zakończeniu wojny połowa Gwatemalczyków wróciła do domu, ale druga połowa wolała pozostać w Meksyku. Władze obawiają się, że tym razem będzie to samo – nie mogąc dostać się do USA imigranci zdecydują się na azyl w Meksyku, gdyż do domu w ogóle nie mają po co wracać.

Czytaj także: Trump zagroził wysłaniem wojska do Meksyku!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Podziel się z innymi: