Hemingway_agent

Ernest Hemingway był agentem sowieckiego NKWD! Są szczegóły

By Dział: Historia W popularnych | 20 marca 2017

„Wielki autorytet moralny” świata zachodniego, przez niektórych uważany za największego pisarza XX wieku był sowieckim szpiclem i agentem wpływu.

Szczegóły agenturalnej działalności amerykańskiego pisarza ujawnia Nicholas Reynolds, który w czasie swojej 10-letniej pracy w CIA miał dostęp do teczki z jego inwigilacji, a obecnie opublikował te fakty w książce „Pisarz, żeglarz, żołnierz, szpieg: tajne przygody Ernesta Hemingwaya”, na którą powołuje się „The Daily Beast”.

Według tych informacji, Hemingway został zawerbowany w Nowym Jorku przez wybitnego oficera sowieckiego wywiadu Jakowa Gołosa w zimie na przełomie roku 1941/42. Niewykluczone, że już wcześniej sowieci pomogli też w rozkręceniu światowej popularności pisarza.

W kręgach sowieckich służb Gołos był nie mniej ceniony niż autor „Komu bije dzwon” w świecie literatury. Bolszewik starej daty, całe swoje życie poświęcił komunizmowi. Zesłany w czasach carskich na Syberię, uciekł na piechotę do Chin, a stamtąd do USA. Osiedlił się na Manhattanie i w 1919 r. był współzałożycielem Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych.

Jednocześnie był kluczowym agentem sowieckich służb specjalnych na wschodnim wybrzeżu USA. Po pierwszych spotkaniach z Hemingwayem zameldował do Moskwy: „Jestem przekonany, że będzie on z nami współpracował i zrobi wszystko co może”.

W tamtym czasie Hemingway był już powszechnie znanym i popularnym na całym świecie dziennikarzem i pisarzem. Nieformalną współpracę z NKWD podjął już zresztą wcześniej wykorzystując swoje szerokie kontakty w środowiskach intelektualnych i politycznych.

W lecie 1937 r. wykorzystał fakt, że jego miłość z Hiszpanii i późniejsza żona Marta Gellhorn była protegowaną Eleanor Roosevelt, żony prezydenta USA i zorganizował z nim spotkanie, w którym brał też udział agent sowieckiego Kominternu reżyser Joris Ivens.

W trakcie spotkania pokazywali prezydentowi zrobiony przez nich dokumentalny film „Hiszpańska ziemia” i obaj próbowali namówić go – choć bezskutecznie – aby Stany Zjednoczone zrezygnowały z neutralności i poparły komunistów w hiszpańskiej wojnie domowej – ujawnia były oficer CIA.

Co prawda rozpoczynając w 1941 r. formalną współpracę z NKWD i przyjmując tajny pseudonim „Argo” Hemingway nie złamał wprawdzie ówczesnego prawa USA dot. szpiegostwa, ale naruszył Ustawę o rejestracji zagranicznych agentów, która zabraniała działać w sposób tajny.

W tamtych czasach USA i ZSRR były jednak sojusznikami w wojnie, więc szpiegowska działalność pisarza nie była sowietom zbyt przydatna. Sytuacja zmieniła się radykalnie w 1945 r., kiedy interesy obu krajów zaczęły się rozchodzić i zaczynała się Zimna Wojna.

W 1948 r. Hemingway przekonywał m.in. amerykańską opinię publiczną i kandydata na prezydenta USA Henry’ego Wallace’a, że Związek Sowiecki nie stwarza zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, że oba kraje mają wspólne interesy, są do siebie podobne i powinny trzymać się razem, ignorując kraje Europy Zachodniej, takie jak Francja czy Wielka Brytania.

Warto też przypomnieć, że kiedy Stany Zjednoczone przystąpiły do II wojny Hemingway dobrowolnie zgłosił się do wywiadu amerykańskiego oferując swoje usługi. Pytanie, czy zrobił to na polecenie NKWD, aby zostać podwójnym agentem, czy też – jak sugerują niektórzy badacze – z obawy o własny los, że jego współpraca z sowietami wyjdzie na jaw.

„W listach, które pisał tuż przed swoją samobójczą śmiercią obawiał się, że zostanie zdemaskowany. Przyznawał, że wykonywał szereg tajnych zadań dla Sowietów i ujawnienie tego może nie tylko narazić go na powszechne potępienie, ale wręcz skończyć się dla niego więzieniem” – ujawnia Reynolds, który miał dostęp do tej korespondencji.

„Znalazłem dokumenty, które potwierdzają, że Hemingway dał się zawerbować NKWD. To było coś więcej niż tylko współpraca z pobudek sympatii do lewicy. To otwarte przejście na stronę zła. Dla mnie to szok bo jestem miłośnikiem tego autora” – przyznaje były agent CIA.

Publikując jego wypowiedzi „The Daily Beast” zauważa, że sprawa Hemingwaya dowodzi jak uważnie trzeba przyglądać się przypadkom, których nie można wprawdzie zakwalifikować jako bezpośredniego szpiegostwa, ale raczej jako agenturę wpływu.

„Konsekwencje takich działań mogą wysadzić w powietrze amerykańskie instytucje w sposób o wiele bardziej subtelny. Interesy USA i innych krajów mogą być niekiedy zbieżne, ale nigdy nie będą identyczne. W kwestii bezpieczeństwa narodowego nie da się służyć na raz dwóm panom” – konkluduje „The Daily Beast”.

Czytaj także: Z tajnego archiwum CIA: Amerykanie nie uwierzyli Kuklińskiemu, że będzie stan wojenny! Wszystko na nic?

Nowa Platforma 5Portali+1 Przeglądaj wygodnie aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Podziel się z innymi: