islamista

Walczył dla ISIS. Dziś dostaje wysoki zasiłek, wzywa do dżihadu i jest gwiazdą CNN (FOTO)

By Dział: Przestępczość i Terror Społeczeństwo | 5 kwietnia 2017

Jak bronić Europę przed islamską zagładą, skoro same media ją promują, a władze płacą ekstremistom?

Belg Michael Delefortrie walczył w szeregach Państwa Islamskiego. Teraz wrócił do kraju i dostał wysoki zasiłek społeczny. Nie pracuje tylko nadal wzywa do dżihadu, zniszczenia Europy i stworzenia w niej kalifatu. Pomaga mu w tym amerykańska telewizja CNN pozwalając mu to głosić na cały świat.

Stacja wyemitowała rozmowę z Delefortrie, w której radykalny 29-letni islamista, który zmienił nazwisko na Younnes, przekonuje jak to „piękno islamu” pozwoliło mu wyzwolić się od narkotyków. W Syrii walczył kilka lat, ale unika odpowiedzi na pytanie, czy brał udział w makabrycznych egzekucjach. To jasne – gdyby się przyznał belgijskie władze musiałyby go w końcu wsadzić.

Jednak Delefortrie otwarcie wzywa do rewolty muzułmańskiej. „Pragnę kalifatu, tutaj, w Belgii. Nie jestem Belgiem, jestem muzułmaninem. A kalifat jest tym o czym marzy każdy muzułmanin. Nawet jeżeli nie wypowiada tego na głos” – mówi islamista.

Przyznaje też, że wie o innych radykałach z jego grupy, którzy również przebywają już w Belgii. Belgijskie służby o nim wiedzą, słyszą to i nadal nic nie robią, najwyraźniej czekając aż on albo któryś z jego kolesi znowu podłoży gdzieś bombę albo wjedzie w tłum ciężarówką.

Sam Delefortrie w zabijaniu „niewiernych” nie widzi nic złego. „Takie jest prawo islamu. Nie jest dobre chwalenie się tym. Jeśli kogoś zabijasz, to nie robisz tego, by być sławnym, ale robisz to w imię Allaha. To jednak wojna, więc normalne, że ktoś ginie. W USA zabijają zastrzykami czy na krześle elektrycznym. To także egzekucje” – podkreśla.

islamista1

Jednego ze swoich synów nazwał na cześć Osamy bin Ladena i przyznaje, że żałuje, iż wrócił do Belgii – chciałby nadal walczyć za islam. Materiał CNN zaszokował wielu widzów. Wielu z nich nie potrafi pojąć dlaczego w ogóle chodzi on na wolności.

Ich reakcji trudno się dziwić. Pokazywanie radykalnego islamisty w charakterze telewizyjnej gwiazdy sugeruje, że jego postawa – choć skrajna – mieści się w jakiejś szeroko pojętej normie. Innymi słowy, śmiertelny wróg – zamiast zostać aresztowany i potępiony – jest pokazywany jako coś w rodzaju dopuszczalnej alternatywy lub ciekawostki.

To tak jakby tuż po II wojnie zrobić wywiad z niemieckim esesmanem z Oświęcimia, który wprawdzie nie odpowiadałby na pytanie, czy on sam kogoś zabijał, ale przekonywałby, że Holokaust był słuszny i chciałby to powtórzyć, a on sam zamierza o to walczyć.

Ma to w dodatku miejsce nie w jakimś niszowym medium, ale w stacji telewizyjnej o największym światowym zasięgu. Jeśli opinia publiczna będzie masowo kształtowana przez tego rodzaju przekaz to cywilizację zachodnią czeka psychologiczna zagłada, po której prędzej czy później nastąpi zagłada fizyczna.

Czytaj także o zapowiedzi władz Szwecji, że „Wracający z wojny bojownicy ISIS zostaną zintegrowani ze społeczeństwem” (FOTO).

Nowa Platforma 5Portali+1 Przeglądaj wygodnie aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Podziel się z innymi: