Dyrektor rosyjskiego państwowego koncernu kosmicznego „Roskosmos” chciał coś ujawnić. Nie zdążył.

Interpol zaalarmował centralny Bank Rosji, że gigantyczna liczba kart bankowych obywateli tego kraju została nielegalnie skopiowana. Może chodzić nawet o wszystkie karty, którymi Rosjanie posługiwali się za granicą od początku ubiegłego roku.

Nie zna granic naiwność niemieckich służb i podatność tamtejszego podatnika na „oskubywanie” przez rejestrujących się pod wieloma nazwiskami imigrantów.

Przedsiębiorcza „inwalidka” skasowała opiekę społeczną na ponad pół miliona funtów!

Najwyraźniej ukraińskie koleje państwowe – choć znajdują się w stanie agonalnym – stać na taki luksus. Jednak dyrektorski fotel Wojciecha Balczuna zaczyna go coraz bardziej parzyć.

Przekupstwo deputowanych, siłowe przejmowanie prywatnych firm, ściąganie haraczy i korupcyjne negocjacje z biznesmenami – dowody przestępczej działalności ukraińskiego prezydenta przekazał służbom USA zbiegły do Londynu ukraiński deputowany Aleksandr Oniszczenko.

Najwyraźniej głęboka świadomość komunistyczna go przed tym nie powstrzymała.

Rosyjscy śledczy są wstrząśnięci tym co odkryli na kontach i w rajach podatkowych, do których pułkownik Dmitrij Zacharczenko odprowadzał swoje „oszczędności”. Okradł zbrojeniówkę, kolej, banki, metalurgię i kompanie naftowe. Korupcyjny rekordzista?

W tym kraju dzień bez kolejnej afery to dzień stracony, ale ta jest szczególnie kuriozalna.

Nawet najważniejsza inwestycja strategiczna w kraju Władimira Putina nie może się obyć bez złodziejstwa na wielką skalę. Federalna Służba Bezpieczeństwa aresztowała wiceszefa kompanii FSK – Połączony System Energetyczny odpowiedzialnej za zbudowanie mostu energetycznego na Krym.

Patrzenie politykom na ręce to zajęcie niezwykle ciekawe. Również w sensie dosłownym. A już na Ukrainie czy w Rosji nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Oto, co właśnie wypatrzyli tam dziennikarze, którzy najwyraźniej pozazdrościli Polsce „afery zegarkowej”.

„Ostatnia sprawiedliwa Ukrainy”, która miała czuwać nad przejrzystością finansów urzędników, została przyłapana przez dziennikarzy na ukryciu w deklaracji majątkowej olbrzymiej jak na warunki tego kraju sumy 10 mln hrywien, czyli prawie 1,6 mln PLN. I nie tylko na tym…

Ukrainą wstrząsa afera finansowa na skalę niespotykaną nigdy wcześniej w tym kraju. Chodzi o masowe wieloletnie pranie brudnych pieniędzy i wyprowadzanie ich za granicę za pośrednictwem austriackiego Meinl Banku.