Na linii Moskwa – Mińsk poszło na noże. Białoruskie media ujawniają kulisy zaskakującej decyzji prezydenta Łukaszenki.

„Nie potępiajcie czasów Stalina. Nie trzeba rzucać kamieniami w swoją przeszłość” – wezwał prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka w czasie konferencji prasowej dla rosyjskich dziennikarzy – donosi agencja BiełaPAN.

Białoruski prezydent wylał kubeł zimnej wody na głowy naiwnych polityków w Polsce i Europie, którzy wierzyli, że odciągną go od Władimira Putina.

Dla Moskwy to nieprzyjemna niespodzianka i dowód braku zaufania ze strony „najbliższego sojusznika”. Władze w Mińsku rozpoczęły mobilizację cywilów do obrony granicy wschodniej i prowadzenia ewentualnej wojny partyzanckiej. Zmieniły też doktrynę obronną, w której atak hybrydowy uznano za główne zagrożenie dla Białorusi.

Niezależny dziennikarz białoruski Paweł Szeremet zginął w środę rano w Kijowie zabity eksplozją bomby odpalonej w samochodzie drogą radiową.

Władze w Mińsku nie pozwoliły kontynuować pracy na Białorusi trzem księżom katolickim z Polski – wynika z komunikatu Metropolity Mińsko-Mohylewskiego arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza. Polski MSZ można tylko zapytać: po co była ta cała fraternizacja z Łukaszenką, kiedy z góry było wiadomo, czym się to skończy?