Pompowanie przez Polskę kolejnych pieniędzy w Ukrainę bez żądania w zamian rewizji przez władze w Kijowie kłamliwej polityki historycznej negującej ludobójstwo na Polakach to poważny błąd polskiej polityki zagranicznej – uważa Aleksander Szycht, czołowy publicysta zajmujący się problematyką Kresów.

Zapowiedziany na wtorek 18 października pokaz filmu „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego przez Instytut Polski w Kijowie został odwołany pod presją ukraińskich władz.

Premiera tego z niecierpliwością wyczekiwanego filmu w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego odbędzie się 7 października br. Ale już z samych zwiastunów widać, że będzie to produkcja niezwykle dramatyczna i na wysokim poziomie.

Kiedy zaczynamy dłużej zgłębiać przebieg mordów UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej trudno nie dostrzec w nich przerażającego diabelskiego rytuału. Nie da się go wyjaśnić tylko polityką, czy okrucieństwem wojny. Wiele wskazuje, że źródła tamtych wydarzeń tkwią znacznie głębiej, także w sferze demonicznej.

Ukraińscy politycy jednego dnia mydlą polskim posłom oczy listami o „wzajemnym przebaczeniu”, a następnego jadą odsłaniać pomniki ludobójcom. Kolejny pomnik przywódcy UPA Stepana Bandery stanął właśnie w Młynowie w Obwodzie Rówieńskim.

Szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz przepisuje na nowo historię Ukrainy próbując wymazać z niej krwawe rozdziały by wybielić ukraińskich nacjonalistów i zanegować ich udział w Holokauście i masowych czystkach etnicznych na Polakach w czasie II wojny – pisze Josh Cohen w znanym opiniotwórczym miesięczniku amerykańskim „Foreign Policy”.