Dobrze, że wywiad z ukraińskim politykiem Jurijem Szuchewyczem w „Gazecie Wyborczej” przeczytałem dopiero wieczorem. Miałem czas się przespać, ochłonąć z przekleństw, które w pierwszej chwili cisnęły mi się na usta i obrzydzenia, które wywołują we mnie jego słowa. Wolę zwrócić się do tych w Polsce, którzy pomogli wyhodować na Ukrainie takie potwory.