Zakaz używania słów “on” i “ona” w Wielkiej Brytanii! Żeby nie urazić genderowców

By Dział: Społeczeństwo W popularnych | 16 października 2017

Pomoc psychiatryczna potrzebna brytyjskim władzom od zaraz.

Nie ma granic lewackiego szaleństwa. Urzędnicy służby cywilnej w Wielkiej Brytanii otrzymali oficjalne polecenie, aby przestać używać zaimków osobowych “on” i “ona”, by nie urazić osób, które identyfikują się jako transseksualne. “Konserwatywny” rząd wydał też specjalną instrukcję dla urzędników na ten temat – donosi Daily Mail.

Od tej pory brytyjscy urzędnicy nie mają prawa pytać petentów o ich płeć, “chyba, że takie dane biologiczne są absolutnie niezbędne” do załatwienia danej sprawy. Nie wolno też używać samego słowa “płeć” – zamiast niego urzędnicy mają posługiwać się słowem “gender”.

Wszystkie formularze na rządowych stronach internetowych mają zostać przerobione tak, aby użytkownicy mogli wybrać odpowiedni “gender”: “mężczyzna”, “kobieta” lub “nieokreślony”. Ponadto urzędników ostrzeżono, że skrótu Mr. lub Mrs. przed nazwiskiem nie wolno rozumieć w ten sposób, iż ktoś jest kobietą lub mężczyzną.


“Nie wolno identyfikować czyjegoś “gender” na podstawie tytułu, tak jak tytuły Rev. (wielebny) czy Dr nie identyfikują płci” – czytamy w instrukcji. Dodajmy, że na Uniwersytecie w Oxfordzie już w 2016 r. w ogóle zabroniono używać skrótów Mr. i Mrs. przed nazwiskami.

Konserwatywny deputowany Philip Davies nazwał tę rządową instrukcję “poprawnym politycznie idiotyzmem i nonsensem”. “Jeśli brytyjskie władze nie mają nic lepszego do roboty niż coś takiego to znaczy, że kraj jest naprawdę w opłakanym stanie” – ocenił w rozmowie z Daily Mail. Jego zdaniem, “ta poprawność polityczna obraża miażdżącą większość społeczeństwa”.


Tymczasem lekarze i pielęgniarki w publicznych zakładach opieki zdrowotnej w Wielkiej Brytanii otrzymali polecenie, aby każdego przyjmowanego pacjenta powyżej 16-go roku życia pytać o preferencje seksualne. Pacjent będzie miał do wyboru odpowiedzi: heteroseksualny, gej, lesbijka, biseksualny, aseksualny i “queer” (ciota).


Dyrektywę wydał były brytyjski Pełnomocnik ds. Dzieci i Rodziny Tim Louhton “żeby zapewnić, iż w czasie pobytu w placówce służby zdrowia lub opieki społecznej nikt nie będzie dyskryminowany ze względu na swoje preferencje seksualne”.

Jedno nie ulega wątpliwości – głupota z całą pewnością nie ma żadnej płci i jest zdecydowanie “gender” – pustoszy mózgi lewackich biurokratów niezależnie od tego, czy są oni “he”, “she”, czy “nieokreślony”.

Reporters.pl

Czytane w tym tygodniu

Sorry. No data so far.

To dziś jest na TOP-ie!

To najczęściej czytacie!

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow