Włochy: “Rząd traci kontrolę nad krajem”. Czyżby stan wojenny?

By Dział: Polityka Społeczeństwo | 23 października 2017

“Sytuacja staje się bardzo niebezpieczna. Istnieje zagrożenie utraty przez rząd kontroli nad państwem”. Czy Włochy czeka “kataloński scenariusz”?

Były premier Włoch Matteo Renzi z rządzącej lewicowej Partii Demokratycznej ostrzegł, że kraj staje się niesterowalny na skutek gwałtownego wzrostu popularności eurosceptycznych partii prawicowych – donosi Daily Express. “Ryzyko utraty kontroli przez rząd jest wielkie. Musimy z tym skończyć” – wzywa były szef włoskiego rządu w wywiadzie dla “El Pais”.

Za szczególnie groźne ruchy polityczne uznał on Forza Italia Silvio Berlusconiego, Ligę Północną Matteo Salviniego i Ruch Pięciu Gwiazd (M5S) Beppe Grillo. “Nie ulega wątpliwości, że te populistyczne włoskie siły są bardzo groźne dla obserwatora europejskiego” – ostrzegł Renzi. Jak widać, nie tylko u nas dla wielu polityków ważniejsze jest, co sądzi tzw. Europa niż własny naród.

Nic więc dziwnego, że pomimo iż francuski prezydent Emmanuel Macron brutalnie niszczy włoski biznes we Francji, to właśnie jego wzywa teraz na pomoc lewicowy włoski establishment. “Macron idzie we właściwym kierunku. Wspólnota węgla i stali, na której oparto powstanie Unii Europejskiej, już nie działa. Musimy znaleźć nowe argumenty” – wzywa były włoski premier.


Ta gwałtowna reakcja to wynik zakończonych właśnie referendów w dwóch najbogatszych włoskich regionach – Lombardii i Wenecji Euganejskiej na północy kraju, w których niemal cała ich ludność zagłosowała za większą lokalną autonomią. W pierwszym z nich postulat ten poparło 95 proc. głosujących, w drugim – aż 98 proc., przy frekwencji 40 proc. i 60 proc.

Wynik tego referendum to niewątpliwie olbrzymi sukces tamtejszej separatystycznej prawicowej Ligii Północnej, dążącej do zmniejszenia zależności tych regionów od Rzymu. “To historyczny wynik. Teraz jednoczymy siły o batalię stulecia” – oświadczył gubernator Lombardii Roberto Maroni.


W odróżnieniu od hiszpańskiej Katalonii, rząd w Rzymie nie może uznać, że referendum na północy kraju było nielegalne. Było ono bowiem zgodne z konstytucją i włoskie władze muszą się liczyć z jego wynikami. Określają więc jedynie to głosowanie jako “niepotrzebne”.


Dodajmy, że według ostatnich sondaży, co trzeci Włoch chce wyjścia swojego kraju z Unii Europejskiej, a ze strefy euro – 36 proc. Natomiast powodem “niekontrolowanej” sytuacji w kraju nie jest bynajmniej – jak twierdzi Renzi – rosnąca popularność prawicy, tylko masowy napływ imigrantów, których zdecydowanie nie chce już 40 proc. Włochów.

Natomiast jeżeli prawie 100 proc. głosujących żąda większej autonomii swojego regionu to raczej trudno z tym dyskutować, gdyż jest oczywiste, że dotychczasowa władza nie jest akceptowana i istnieje już tylko sama dla siebie.

Jeśli rzeczywiście uznajemy, że demokracja jest wolą ludu, a nie tylko bezwartościowym europejskim hasełkiem, to należy to uszanować. Najwyraźniej jednak lewicowy rząd, w którym nie brakuje dawnych i obecnych komunistów, ma z tym problem, jak zresztą w każdym kraju, gdzie ludzie zaczęli masowo popierać ruchy prawicowe i autonomiczne.

Ostrzeżenie byłego premiera Renziego o tym, że rząd traci kontrolę nad sytuacją w kraju i “trzeba z tym skończyć” przypomina trochę naszego Jaruzelskiego, który też wprowadził stan wojenny, żeby zapobiec “chaosowi i bezprawiu”. Tyle, że u nas komuniści nazywali przeciwników “solidarnościową ekstremą”, a we Włoszech określa się ich “niebezpiecznymi populistami”.

Czyżby włoska euro-lewica zamierzała pójść tą samą drogą co dawni sowieccy przywódcy, żeby utrzymać się u władzy? Czy Włochom grozi brutalny “kataloński scenariusz”?

Reporters.pl

Czytane w tym tygodniu

Sorry. No data so far.

To dziś jest na TOP-ie!

To najczęściej czytacie!

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow