Ciao, Siciliano! Włoska wyspa zrzuca jarzmo UE. Prawica przejmie władzę (FOTO)

By Dział: Polityka Społeczeństwo | 3 listopada 2017

Po Brexicie, Węgrzech, Polsce, Austrii i Katalonii władze Unii Europejskiej mają kolejny ból głowy: włoska Sycylia.

Dwa prawicowe ugrupowania – skrajnie antyunijny Ruch Pięciu Gwiazd i koalicja byłego premiera Silvio Berlusconiego ostro prowadzą w sondażach przed planowanymi na 5 listopada br. wyborami lokalnymi na Sycylii – donosi “Daily Express”.

Przy poparciu po 35-36 proc. dla każdego z tych ugrupowań jest niemal pewne, że to właśnie któreś z nich, albo oba wspólnie obejmą władzę na wyspie, z której lewicowe włoskie rządy uczyniły jedno z największych w Europie siedlisk imigrantów. Sycylijczycy mają ich dość i poparcie dla antyimigranckiej prawicy rośnie z dnia na dzień.

Zdaniem obserwatorów, wyniki wyborów lokalnych na Sycylii zawsze były barometrem dla całych Włoch, co oznacza, że podobny może być także wynik wyborów parlamentarnych w kraju, które odbędą się na wiosnę 2018 r. Tymczasem rządząca krajem centro-lewicowa koalicja byłego premiera Mateo Renziego może liczyć zaledwie na 12 proc. poparcia.


“Oczy wszystkich są obecnie zwrócone na Sycylię. To będzie pierwszy region, w którym władzę przejmie Ruch Pięciu Gwiazd i jego gubernator. To pokazuje, że są bardzo mocni na południu Włoch, a ich siła rośnie także w całym kraju” – ocenia w rozmowie z “Politico” Roberto D’Alimonte, dyrektor Włoskiego Centrum Badań Wyborczych.

Już obecnie to antysystemowe ugrupowanie sprawuje władzę w 8-miu sycylijskich miastach. “Jeśli zwyciężymy na całej Sycylii, we Włoszech nastąpi efekt domina i nastąpi zmiana w całym kraju” – zapewnia kandydat Ruchu na nowego gubernatora Giancarlo Cancelleri.


Intensywną kampanię na wyspie prowadzi też Nello Musumeci – kandydat byłego premiera Silvio Berlusconiego, który po raz kolejny udowadnia, że “jest człowiekiem cudów, który potrafi podźwignąć się z politycznych popiołów” – ocenia włoski politolog.

Umierają więc nadzieje Brukseli na to, że zwycięstwo Emmanuela Macrona w wyborach we Francji rozpocznie odwrót od tendencji antyunijnych w Europie. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, który w ub. tygodniu pojechał z Macronem do Gujany, ostrzegł w kontekście sytuacji w Katalonii, że “nie chce, aby za 15 lat UE składała się z 98-miu państewek”.

W odróżnieniu od Katalończyków w Hiszpanii, Sycylijczykom nie chodzi jednak bynajmniej o oddzielenie się od Włoch, tylko o wyjście całego kraju z UE i powstrzymanie napływu imigrantów. Ale już w przypadku Lombardii i Wenecji Euganejskiej, gdzie w siłę rośnie antyunijna Liga Północna, niemal cała ludność (95 proc. i 98 proc.) zagłosowała niedawno w referendum za autonomią.

Włoska lewica i Renzi są tym przerażeni. Czytaj: “Rząd traci kontrolę nad krajem”. Czyżby stan wojenny? Dodajmy, że według ostatnich sondaży, co trzeci Włoch chce wyjścia swojego kraju z Unii Europejskiej, a ze strefy euro – 36 proc. Ochotę na dalsze przyjmowanie imigrantów ma już tylko 29 proc. badanych.

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow