Bomba kwarkowa wielokrotnie silniejsza od wodorowej! Polski uczony bał się ujawnić swoje odkrycie (FOTO)

By Dział: Armia i Wojna Nauka i Odkrycia W popularnych | 10 listopada 2017

Fizykom udało się uwolnić energię nieporównanie wyższą niż przy fuzji jądrowej. Taka broń masowej zagłady zrównałaby z ziemią cały świat.

Niesamowitego odkrycia dokonało dwóch fizyków badających cząsteczki elementarne, tzw. “dolne kwarki” w Wielkim Zderzaczu Hadronów Europejskiego Ośrodku Badań Jądrowych CERN pod Genewą – donosi Live Science. Gdyby dzięki niemu udało się zbudować bombę kwarkową, to dotychczasowa bomba wodorowa byłaby przy niej tylko niewielkim fajerwerkiem.

Uczeni wynaleźli metodę fuzji “dolnych kwarków”, w trakcie której uwalnia się potężna energia. Pojedyncza “kwarkoplozja” na poziomie subatomowym ma siłę 138-miu megaelektronowoltów (MeV) – 8 razy większą niż przy używanej w bombie wodorowej syntezie jąder izotopów wodoru – deuteru i trytu, która wyzwala energię zaledwie 18 MeV.

“Muszę przyznać, że kiedy po raz pierwszy uświadomiłem sobie, iż taka synteza kwarków jest możliwa, ogarnął mnie strach” – przyznaje jeden z odkrywców, urodzony w Polsce prof. Marek Karliner z Uniwersytetu w Tel Awiwie.


Oczywiście w przypadku bomby muszą nastąpić jednocześnie miliardy takich zdarzeń. Na szczęście na razie – jak zapewnia prof. Karliner – jest to tylko “jednorazowa sztuczka”, gdyż w odróżnieniu od fuzji wodorowej, w przypadku “kwarkoplozji” nie następuje reakcja łańcuchowa, a dopiero ona mogłaby uwolnić olbrzymią niszczącą energię.

Podobnego zdania jest też drugi uczony – Jonathan Rosner z Uniwersytetu Chicago. Mimo to – zanim obaj zdecydowali się ujawnić swoje odkrycie – podzielili się prywatnie swoimi wątpliwościami z kilkoma innymi fizykami i ci również doszli do wniosku, że przynajmniej na obecnym etapie fuzji kwarków nie da się wykorzystać do celów wojskowych.

“Gdybym chociaż przez ułamek sekundy pomyślał, że może być inaczej, nigdy nie ujawniłbym tego odkrycia” – przyznaje polski uczony. Wyjaśnia, że w odróżnieniu od bomby wodorowej, “dolnych kwarków” nie da się zgromadzić na raz w dużych ilościach – natychmiast rozpadają się one na tzw. “górne kwarki”, które nie mają już takiej energii.


Dzieje się to po zaledwie jednej pikosekundzie. To – dla porównania – tyle, ile potrzebuje światło, żeby pokonać dystans równy połowie ziarenka soli. I właśnie w wielkiej niestabilności tych cząsteczek tkwi jedyna nadzieja, że nie da się z nich stworzyć najstraszliwszej broni wszech czasów.

Aby dokonać pojedynczej fuzji “dolnych kwarków” potrzebny jest akcelerator cząsteczek długości wielu kilometrów, taki jak 27-kilometrowy Zderzacz Hadronów w CERN-ie. Ale nawet w takich warunkach nie da się dokonać fuzji na skalę masową.

Kwarkowe odkrycie ma jednak wielką wartość naukową – nigdy bowiem wcześniej nie udało się zaobserwować takiego niesamowitego zachowania cząsteczek. Na razie jest ono opracowane tylko teoretycznie, choć w najbliższym czasie prof. Karliner zamierza potwierdzić je w ramach praktycznego eksperymentu w akceleratorze.

Przypomnijmy, że bomba termojądrowa, zwana także wodorową, również została zbudowana w USA dzięki słynnemu polskiemu uczonemu Stanisławowi Ulamowi – matematykowi i fizykowi ze Lwowa.

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow