Skutki socjalizmu: płaca w Wenezueli – 3,41 USD miesięcznie! Zimbabwe zaniepokojone… (FOTO)

By Dział: Gospodarka i Pieniądze Społeczeństwo | 13 listopada 2017

To nie pomyłka. Nie dziennie, tylko miesięcznie!

Taki “wynik” rząd lewackiego prezydenta Nicolasa Maduro osiągnął pomimo, że w tym roku już 5-krotnie podwyższył płacę minimalną w miejscowej walucie. Obecne 177.507 boliwarów to właśnie równowartość 3,41 dolara. Hiperinflacja pożera wszystko.

Oznacza to, że minimalne wynagrodzenie za godzinę pracy wynosi obecnie 2 centy. Ale rząd Wenezueli jest wspaniałomyślny – przyznał obywatelom dodatkowo darmowe kupony żywnościowe wartości 279 tys. boliwarów. Oznacza to, że miesięcznie ludzie w tym kraju dostają łącznie średnio ok. 9 USD.

Władze drukują puste pieniądze jak szalone – do obiegu wszedł właśnie nowy banknot o nominale 100 tys. boliwarów. Jeszcze 4 lata temu za 100 boliwarów można było kupić w Wenezueli telewizor. Dziś jest to równowartość 1 amerykańskiego centa.


Dług zagraniczny kraju rośnie jeszcze szybciej, a jedyny kraj, jaki gotów jest jeszcze pompować pieniądze w upadający lewicowy reżim i przedłużać jego agonię to Rosja, która liczy na przejęcie w ten sposób wenezuelskich złóż naftowych.

Rosyjski minister finansów Anton Siłuanow zaproponował właśnie Wenezueli “pakiet restrukturyzacyjny” w postaci umorzenia 3 mld USD długu. Zdaniem ekspertów, niewiele to pomoże, biorąc pod uwagę, że całe zadłużenie wynosi 120 mld USD.


Kraj pogrąża się w strasznym kryzysie humanitarnym. Miliony ludzi – 90 proc. społeczeństwa – wegetują w nędzy, brak jest jedzenia, lekarstw, środków czystości, a coraz częściej – także prądu. Wenezuelę dobijają też amerykańskie sankcje, które Donald Trump nałożył na ten kraj za dyktatorskie rządy prezydenta Maduro i rozpędzenie parlamentu.

Kiedy poprzedni przywódca Wenezueli – nieżyjący już Hugo Chavez – rozpoczynał socjalistyczny eksperyment we własnym kraju chlubił się, że płaca minimalna jest tu najwyższa w całej Ameryce Łacińskiej – 372 USD. Wtedy eksportowana przez Wenezuelę ropa była jeszcze na światowych rynkach względnie droga. Ale już w 2007 r. inflacja zaczęła gwałtownie rosnąć.

Obecnie sytuacja coraz bardziej przypomina “inflacyjnego rekordzistę” – Zimbabwe, gdzie wprowadzono już do obiegu banknoty o nominale 100 mld lokalnych dolarów. Żeby coś kupić ludzie wiozą tam bezwartościowe pieniądze do sklepów taczkami, a ostatnio w ramach “reformy finansów” rząd wymyślił płacenie… kozłami i baranami.

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow