Antysemicka eksplozja w Niemczech! Rada Żydów: atakują nas już każdego dnia

Niemcy i Francja – na czele brutalnego antysemityzmu w Europie. Historia się powtarza?

“Niestety nie możemy już mówić tylko o pojedynczych przypadkach ataków słownych. To teraz część codziennego życia Żydów. Naszych uczniów i nasze organizacje musi chronić policja, a my coraz niechętniej ujawniamy publicznie, że jesteśmy Żydami” – skarży się w rozmowie z The Local szef Centralnej Rady Żydów w Niemczech dr Josef Schuster.

Co prawda szef niemieckiej Rady Żydów – najwyraźniej sam trochę przestraszony tym, co ujawnił – zastrzega, że “na szczęście ataki fizyczne zdarzają się rzadziej”, ale zarówno fakty, jak i jego własne słowa temu przeczą. Dlaczego bowiem w takim razie żydowskie dzieci chroni policja, a Żydzi są bici na ulicach?

Przypomnijmy, że niedawno żydowska społeczność w Bochum ogłosiła oficjalnie, iż przestaje nosić na ulicach jarmułki – tradycyjne nakrycia głowy Żydów, gdyż jest atakowana na ulicach przez bandy młodych muzułmanów – podało miejscowe radio.


Z kolei Bild poinformował w grudniu, że Żydzi w Mülheim z obawy o bezpieczeństwo musieli odwołać obchody swojego wielkiego święta Chanuki. “To niewiarygodne, że po tym co zdarzyło się w Niemczech w latach 1933-1945 doczekaliśmy się tego, iż publiczne zgromadzenie Żydów nie może się odbyć z powodu bezpieczeństwa!” – przyznaje burmistrz Ulrich Scholten.

“Dostaję wiadomości z groźbami i nienawiścią. Kiedyś to były anonimy. Dziś ludzie piszą jawnie, podając adres i nazwisko. Widać, że czują się bezkarni, gdyż mają za sobą większość. To skłania do refleksji. A słowo Żyd” znowu stało się obraźliwe na podwórkach szkolnych” – skarży się Michael Rubinstein, szef Żydowskich Gmin Wyznaniowych w Nadrenii Północnej-Westfalii.


Od 2014 r. – wraz z masowym napływem muzułmańskich imigrantów – liczba ataków antysemickich w Niemczech wzrosła ponad 3-krotnie. Niedawno – po uznaniu przez Donalda Trumpa Jerozolimy za stolicę Izraela – Berlinem wstrząsnęły antyżydowskie demonstracje, na których publicznie palono flagi Izraela.


Tymczasem niemiecki sąd w Wuppertalu odmówił wsadzenia do więzienia trzech Palestyńczyków, którzy podpalili synagogę w tym mieście “koktajlami Mołotowa”. Zdaniem niemieckich sędziów, podpalenie to było bowiem “logiczną formą krytyki politycznej”.

Dodajmy, że poprzednio synagogę tę podpaliły w 1938 r. niemieckie bojówki nazistowskie w ramach antyżydowskich pogromów w czasie tzw. Kryształowej Nocy. “Chyba nadszedł moment, żeby pakować walizki. Bo nie wiadomo, czy potem będzie na to dość czasu” – oświadczył w rozmowie z Der Spiegel oburzony tym wyrokiem szef społeczności żydowskiej w Wuppertalu Leonid Goldberg.

Antysemickie napisy i graffiti na murach widać coraz częściej. Doszło już do tego, że niemiecki parlament musiał właśnie stworzyć stanowisko Pełnomocnika Rządu do Walki z Antysemityzmem.

Aby powstrzymać szerzącą się wśród muzułmanów w Niemczech nienawiść do Żydów domagają się oni, aby każdy nowy imigrant musiał odbyć obowiązkową wycieczkę do jednego z dawnych obozów koncentracyjnych.

Wątpliwe, czy władze się na to zgodzą, biorąc pod uwagę, że – jak wynika z sondaży – obozów tych nie odwiedziła nigdy nawet połowa rodowitych Niemców, a zdecydowana większość szkół nie ma tego w programie.

Przypomnijmy, że Żydzi masowo uciekają już przed przemocą także z Francji. Według danych Agencji Żydowskiej, tylko przez 3 lata uciekło ich do Izraela ponad 20 tys., a od 2006 r. – 40 tys. Jeśli tak dalej pójdzie, Żydzi znikną wkrótce z Francji całkowicie. Czytaj także: Macron powołał departament do ścigania Żydów! Nazistowskie tradycje Vichy?

Reporters.pl

Czytane w tym tygodniu

Sorry. No data so far.

To dziś jest na TOP-ie!

To najczęściej czytacie!

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow