Morderca z Monachium to Irańczyk. 10 zabitych, wśród nich zamachowiec. Samotny naśladowca Breivika? (WIDEO, FOTO, AKTUALIZACJA)

By Dział: Przestępczość i Terror | 22 lipca 2016

Zamachowcem, który w piątek wieczorem otworzył ogień do ludzi w wielkim centrum handlowym w Monachium okazał się 18-letni Irańczyk – podała oficjalnie niemiecka policja. Zabił 9 osób i popełnił samobójstwo. Rannych jest 27 osób, w tym 10 ciężko. Nie potwierdziły się informacje, że terrorystów było trzech.

Do ataku w centrum “Olympia” doszło tuż przed godziną 18:00 w restauracji McDonald’s, a chwilę potem przed wejściem do niej. Zabójca wszedł do toalety, tam załadował swojego Glocka, a następnie wyszedł i zaczął strzelać. Starał się mierzyć do nastolatków. “Celował im prosto w twarz” – mówi w rozmowie z CNN jedna z kobiet, która widziała to zdarzenie.

To właśnie dlatego 8-miu z 9-ciu zabitych nie ma więcej niż 20 lat. Potem psychopata wyszedł na zewnątrz i strzelał dalej. Otworzył ogień w kilku miejscach i zapewne dlatego część świadków, policja, a nawet szef MSW twierdzili początkowo, że zamachowców było trzech. Tak wyglądał początek ataku na ulicy:


“Było wiele strzałów. Nagle wszyscy ludzie wbiegli z zewnątrz do galerii handlowej. Widziałem jedną osobę ciężko ranną jak pada na ziemię. Chyba nie przeżyje” – mówił jeden ze świadków. “Jedliśmy w restauracji McDonald’s kiedy padły strzały. Wybuchła panika. Pracownicy wybiegli, goście za nimi. Dzieci płakały, biegły w panice” – opowiada inna kobieta.

Po pewnym czasie napastnik wszedł na dach garażu centrum handlowego. Chodził po nim strzelając, krzycząc i przeklinając w bawarskim żargonie. Mówił, że jest bezrobotny i wyzywał obcokrajowców, szczególnie Turków. To właśnie dlatego początkowo wszyscy byli przekonani, że to Niemiec.


Wszystko wskazuje, że napastnik popełnił w końcu samobójstwo. Magazynek był pusty – zabił się ostatnią kulą. Nie potwierdziły się też ostatecznie doniesienia o strzelaninie w trzech innych punktach miasta.


policja_zamach_Monachium

Na fali totalnej paniki władze wprowadziły w Monachium stan wyjątkowy, ewakuowały Dworzec Główny, wstrzymały ruch pociągów i komunikacji miejskiej, kazały ludziom pozostać w domach, ściągnęły śmigłowcami do miasta elitarny oddział GSG9, a nawet pomoc z Austrii i transportery opancerzone. W akcji uczestniczyło 2,3 tys. funkcjonariuszy.

Kierowców wzywano by zjechali z autostrad prowadzących do miasta, a wszystkich lekarzy i pielęgniarki wezwano do stawienia się w szpitalach. Przerażonym ludziom mówiono, że “w każdej chwili mogą zostać zaatakowane pociągi”. W Berlinie pilnie zebrał się niemiecki rząd, a w Monachium powołano sztab kryzysowy. Z kolei Czechy wzmocniły kontrolę granicy z Niemcami.

Z drugiej strony można jednak ocenić, że te podjęte na wielką skalę środki ostrożności były w dużej mierze uzasadnione w sytuacji kiedy wszyscy byli przekonani, iż co najmniej dwóch, a może trzech terrorystów z bronią nadal krąży po mieście.

strzelanina_Niemcy2

policja_zamach_Monachium1

Premier Beata Szydło wysłała depeszę kondolencyjną do kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Polski konsul generalny w Monachium Andrzej Osiak poinformował, że policja zapewniła go, iż w zamachu nie ucierpieli nasi obywatele.

Wśród ofiar jest natomiast troje Albańczyków z Kosowa, troje Turków i Grek – twierdzą władze tych krajów. Okazuje się więc, że prawie wszystkie ofiary to obcokrajowcy. Tymczasem władze Niemiec zapewniają, że wszyscy, którzy zginęli to mieszkańcy Monachium i okolic. Ta rozbieżność jest nieco dziwna, chyba że chodzi o imigrantów z tych państw.

Nadal nie wiadomo jakie były motywy tego ataku, ale wiele wskazuje, że to czyn szaleńca. 18-letni chłopak z irańskiej rodziny, który go dokonał, urodził się w Monachium i tu całe życie mieszkał z rodzicami. Miał podwójne obywatelstwo.

Nie był znany niemieckim służbom, nie był notowany za przestępstwa, za to on sam padł ich ofiarą dwukrotnie – raz go okradziono, raz pobito. Broń posiadał nielegalnie. Zanim zginął głośno lżył obcokrajowców i krzyczał o bezrobociu i zasiłkach. Bawarski Urząd Kryminalny twierdzi, że napastnik leczył psychiatrycznie z powodu depresji, on sam też to wykrzykiwał w czasie zamachu.

W jego mieszkaniu nie znaleziono żadnych materiałów świadczących o powiązaniach z islamistami, za to dużo dotyczących różnych czynów samotnych szaleńców, m.in. książkę “Dlaczego dzieci zabijają – psychologia “szkolnych strzelców”.

Wiadomo, że wcześniej usiłował zwabić do McDonalda jak najwięcej osób. W tym celu włamał się na konto pewnej kobiety na Facebooku i wysyłał z niego zaproszenia oferując darmowy posiłek i niespodziankę. “Dam Wam coś, jeśli chcecie, ale niezbyt drogiego” – pisał.

Państwo Islamskie nie wzięło na siebie odpowiedzialności za zamach, ale zwolennicy ISIS cieszą się z niego w sieciach społecznościowych. Warto jednak zauważyć, że Irańczyk – o ile w ogóle wyznawał jakąś religię – był prawdopodobnie szyitą. Należał więc do tego odłamu muzułmańskiego, który zbrojnie zwalcza sunnickie Państwo Islamskie.

Media zwracają uwagę, że zamachowiec zaatakował dokładnie tego samego dnia, co 5 lat wcześniej – 22 lipca 2011 r. w Oslo – Anders Breivik, który zabił wtedy 77 osób. Stąd pojawiają się sugestie, że Irańczyk był prawicowym ekstremistą.

Pozostaje wierzyć, że ustalenia śledztwa będą obiektywne, o ile oczywiście niemiecka policja i media nie będą się starały – jak mają to w zwyczaju – maksymalnie odwrócić uwagę od muzułmańskiego pochodzenia oraz imigranckich korzeni terrorysty.

Przypomnijmy, że w spokojnej dotychczas niemieckiej Bawarii był to już drugi taki atak w ciągu zaledwie 4 dni. 18 lipca, w poniedziałek, 17-letni Afgańczyk zaatakował siekierą i nożem pasażerów pociągu pod Wurzburgiem, raniąc wielu z nich, zanim nie został zastrzelony przez policję. Odpowiedzialność za tamten zamach wzięło na siebie Państwo Islamskie.

zamach_centrum_Monachium

Reporters.pl

Czytane w tym tygodniu

Sorry. No data so far.

To dziś jest na TOP-ie!

To najczęściej czytacie!

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow