Zastępca szefa sztabu Trumpa agentem rosyjskiego GRU!

By Dział: Polityka | 21 sierpnia 2016

Sensacyjną informację opublikował “Financial Times”. Jak to możliwe, że kadrowy oficer rosyjskich służb przeniknął do najbliższego otoczenia republikańskiego kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych?

46-letni Konstantin Kilimnik to obywatel Rosji, z pochodzenia Ukrainiec. Służbę wojskową odbywał w Rosji, a po jej zakończeniu rozpoczął pracę w biurze amerykańskiego Międzynarodowego Instytutu Republikańskiego IRI w Moskwie.

Dostał tę pracę ze względu na swój perfekcyjny angielski, chociaż pracownicy biura IRI wiedzieli, że nauczył się tego języka w czasie służby wojskowym wywiadzie Rosji. Podejrzewali wprawdzie, że Kilimnik nadal współpracuje z rosyjskimi służbami, ale – jak mówią – nie przywiązywali do tego znaczenia.

10 lat później Kilimnik zaczął pracować dla byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza pod kierownictwem Paula Manaforta (na zdjęciu), lobbysty świadczącego usługi różnym dyktatorom na całym świecie.


Utrzymywał kontakty z najbogatszymi ukraińskimi oligarchami, w tym z Rinatem Achmetowem, a także z wysokimi rangą zachodnimi dyplomatami. Wtedy również podejrzewano, że szpieguje dla Rosjan, ale po raz kolejny to zbagatelizowano.

Gdy Manafort został szefem sztabu Donalda Trumpa wziął na swojego zastępcę Kilimnika, który od dawna już był już jego najbliższym współpracownikiem.

Kiedy jednak media ujawniły, że w czasie rządów Janukowycza Manafort organizował w Waszyngtonie tajny lobbing na rzecz rządzącej ukraińskiej Partii Regionów, Trump ograniczył jego funkcje jako szefa swojego sztabu.


Mimo to skandal stawał się coraz głośniejszy, a kiedy wyszło na jaw, że za swoje usługi dla ukraińskiej Partii Regionów Manafort dostał łącznie 13 mln USD Trump był zmuszony w ogóle go zdymisjonować. Wraz z nim swoją funkcję stracił również Kilimnik. Nowym szefem kampanii został Stephen Bannon, były bankier i szef prawicowego portalu “Breitbart News”.

“Mamy do czynienia z bardzo poważnym problemem – oficer rosyjskiego wywiadu miał bezpośredni dostęp do kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych” – podsumowuje ten szpiegowski skandal “Financial Times”.

Pytanie tylko, czy Kilimnik jedynie szpiegował na rzecz Rosji, czy również np. wpływał na program polityki zagranicznej Trumpa, a przy okazji zbierał na niego różne haki, które z pewnością mogłyby się przydać rosyjskim służbom, gdyby jego szef został prezydentem USA?

Tymczasem “New York Times” ujawnił właśnie, że firmy, których właścicielem jest Donald Trump, zadłużyły się na łączną kwotę ok. 650 mln USD i pożyczały pieniądze za granicą, m.in. w Bank of China. Długi firm Trumpa są dwukrotnie wyższe niż zadeklarował on w oficjalnych dokumentach.

Przypomnijmy, że w kampanii prezydenckiej Trump lansował się jako biznesmen, który sam zarobił miliardy i nikomu nie jest nic winien. Przypomnijmy, że republikański kandydat do tej pory nie ujawnił swego zeznania podatkowego, co zawsze robili inni politycy w wyścigu do Białego Domu.

Czytaj także: Zaskakujący sondaż: antyimigracyjne propozycje Trumpa najbardziej popierają… imigranci!

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow