Dziesiątki tysięcy ludzi w masowych grobach! Ziemia odsłania krwawe żniwo islamistów

Obcinali im głowy, wlekli za samochodami, związywali i rozstrzeliwali, a potem miażdżyli ciała buldożerami, wrzucali do dołów i zasypywali. Systematycznie zapełniali jeden masowy grób za drugim. Tak dopełnił się los Jezydów, których islamiści uznali za “niewiernych”.

Nie tylko ich. Również 1700 wziętych do niewoli żołnierzy irackich, licznych Kurdów, chrześcijan, wszystkich członków plemienia Szueitat, więźniów z Badusz i tysięcy innych. Takich grobów na terenach odbitych z rąk Państwa Islamskiego znaleziono już 72. Na odkrycie czekają ich jeszcze setki – twierdzi Associated Press, która po kolei je dokumentuje w Iraku i Syrii.

Agencja cytuje relację jednego z nielicznych Jezydów, który przeżył. W sierpniu 2014 r. Arkan Qassem przez sześć dni, dzień po dniu, obserwował przez lornetkę z ukrycia jak psychopaci z ISIS po kolei mordują u podnóża góry Sinjar jego rodzinę, dwóch synów, przyjaciół i sąsiadów z Gurmiz, mieszkańców okolicznych wsi. W nocy egzekucje trwały w świetle reflektorów ciężarówek.

W przypadku wielu grobów odkrytych w Iraku i Syrii nadal nie można rozpocząć ekshumacji. Walki toczą się jeszcze zbyt blisko, jak przypadku jednej z jaskiń pod Mosulem, pełnej ludzkich ciał i szybu al-Houta w syryjskiej prowincji Ar-Rakka, gdzie wrzucono tysiące ludzi.

Nadal nie ma też środków na ekshumacje. Nie można nawet jeszcze dokładnie oszacować ile ofiar leży w tych grobach. Koło góry Sinjar prawdopodobnie ponad 15 tys. Na razie pomocne okazują się zdjęcia satelitarne, a czasem materiały samego Państwa Islamskiego, które wcale nie próbowało ukryć tych rzezi i zakopywało ludzi płytko.

Jedna z najpotworniejszych masakr miała miejsce w prowincji Deir el-Zour. Tam w masowym grobie znaleziono 400 członków plemienia Szueitat. Łącznie wymordowano ich ponad 1000 – całe plemię, ale gdzie są ciała pozostałych na razie nie wiadomo – przyznaje w rozmowie z AP lokalny dziennikarz Ziad Awad, który dokumentuje masowe groby.

Ciała Jezydów pod Sinjar są w stanie silnego rozkładu, targane wiatrem, prażone słońcem. “Chcemy je zabrać, choć zostały tylko kości. Ale każą nam czekać na ekshumacje. Ciężko jest patrzeć codziennie na te groby, w których leży większość moich bliskich” – mówi Arkan, jeden z nielicznych ocalałych.

Wtedy – w 2014 r. – z kilkoma kolegami uzbrojonymi w pistolety chciał iść mordowanym na odsiecz, ale w starciu z oddziałami ISIS nie mieliby najmniejszych szans. Mogli tylko bezsilnie obserwować z daleka kilkudniową rzeź.

Z każdym dniem, w miarę wyzwalania z rąk ISIS nowych terenów pojawiają się nowe groby, jak ten koło stadionu w Ramadi. “Miałem numer 43. Usłyszałem jak strażnik z ISIS mówi: “615-tu. Dobrze się dzisiaj pożywimy. Gotowi?” Potem zaczęli strzelać z karabinów maszynowych” – to relacja dla Human Rights Watch jednego z 15-tu ocalałych z tej masakry, który przeżył udając trupa.

Na razie tylko nielicznych sprawców tych rzezi spotkała sprawiedliwość. Niedawno w Iraku powieszono 36-ciu islamistów, którzy dokonali masakry na 1700 irackich żołnierzach wziętych do niewoli w bazie Speicher.

Jednak większość z tych ludzkich bestii chodzi jeszcze po ziemi i przebywa na terenach nadal kontrolowanych przez Państwo Islamskie. I nadal mordują.

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow