Białoruska “szeptucha” wygnała biesa z komunisty? (FOTO)

By Dział: Ciekawostki Społeczeństwo W popularnych | 31 sierpnia 2016

To już chyba ostatnia okazja, żeby zobaczyć słynne białoruskie “szeptuchy” – znachorki. Jedna z nich opowiada, jak zasiała w działaczu komunistycznym poważne wątpliwości co do prawdziwości “naukowego materializmu”.

Fotoreportaż Siergieja Lesketia o ostatnich białoruskich znachorkach – “szeptuchach” zamieścił brytyjski “The Guardian”. Są katoliczkami lub prawosławnymi. Wierzą, że Bóg dał im moc uzdrawiania i wyganiania demonów z ludzi. Kiedyś taka “szeptucha” była w każdej wsi. Dziś odchodzą już ostatnie.

Jedna z nich – Katia – opowiada jak kiedyś uratowała od śmierci komunistę. “Mieliśmy we wsi takiego komunistę Miszę. Kiedyś ukąsiła go żmija. Był już bliski śmierci. Posłał żonę do mnie, żebym go ratowała. Bałam się bo on nie lubił nas, wierzących. Komuniści prześladowali nas, zamykali świątynie, zsyłali duchownych na Syberię” – wspomina staruszka.

“Ale nie mogłam odmówić pomocy. Wypił “zaszeptaną” wodę, którą mu dałam i od razu zrobiło mu się lepiej. Nie wiem, czy ten Misza zaczął potem wierzyć w Boga, ale na pewno poznał siłę jaką ma słowo” – mówi babka Katia:


znachorki7

“Mój ojciec umiał leczyć bydło, a matka – ludzi. Odbierała też porody. Długo nie chciałam zostać znachorką. Wstydziłam się i bałam. Potem Jezus przyszedł do mnie i powiedział: “Alonka, musisz leczyć ludzi i zwierzęta. Nie martw się, ja ci pomogę. I tak zostałam szeptuchą” – opowiada babka Alona:

znachorki1


“Szeptać nauczył mnie mój wujek. On był potężnym czarownikiem. Umiał słowem sparaliżować węża. Ja umiem leczyć guzy, lęki, nerwy i… jąkanie się. Bóg dał mi tę moc kiedy oślepłam” – opowiada babka Janina.

znachorki2

“Nigdy nie byłam w szkole. Nawet jednego dnia” – przyznaje babka Fiadora. “Kiedy byłam mała czasy były ciężkie, dzieci musiały pracować. Babcia nauczyła mnie używania ziół i szeptania. Oczywiście ustnie bo nie umiem czytać. Leczę ludzi tylko wtedy kiedy wiem na pewno, że zdołam im pomóc” – mówi znachorka:

znachorki6

“Pochodzę z bardzo religijnej rodziny katolickiej. Straciłam matkę jak miałam 3 lata, a ojca jak miałam 7. Zostałam sierotą. Prawie wszystkie szeptuchy są katoliczkami lub prawosławnymi. Kiedy byłam już starsza, teściowa i dwie staruszki z naszej wsi nauczyły mnie szeptać i jak palić nitki, żeby leczyć dymem ludzi” – opowiada babka Stasia:

znachorki5

“Dar, który miała moja matka był niebezpieczny bo takie były czasy: sowieci nie uznawali niczego świętego. W czasie wojny walczyłam jako partyzant przeciwko Niemcom, potem pracowałam w szkole” – opowiada babka Nadzieja.

“Ludzie śmiali się ze mnie kiedy się dowiedzieli o moim darze, ale jak zachorowali to przychodzili do mnie i nie odmawiałam. Niestety, nie mogę wyleczyć mojej rodziny. Szeptucha może pomoc tylko obcemu” – przyznaje.

Z kolei babka Janina opowiada, że została “szeptuchą” kiedy jej mąż poważnie zachorował i lekarze powiedzieli, że są bezradni. Kiedy dała mu “zaszeptaną” wodę wyzdrowiał. Wtedy zaczęli do niej przybywać ludzie z całej okolicy.

“Jestem już bardzo stara, a szeptanie pochłania straszną energię. Muszę chodzić do lasu, żeby odzyskać siłę. To mi pomaga i mogę leczyć dalej” – mówi znachorka.

znachorki3

Natomiast “szeptucha” Maria skarży się, że nie ma komu przekazać swojej wiedzy. “Starzy ludzie, którzy znali “słowa”, umierają. A młodzi nie chcą się tego uczyć. Nie wierzą. Ale zła wcale nie jest teraz mniej. Codziennie przychodzą do mnie po pomoc i starzy i młodzi, ale nie wiem kto będzie “szeptać” kiedy ja umrę” – przyznaje ze smutkiem znachorka:

znachorki8

Czytaj także: Chcesz mieszkać z demonami? Dom w Amityville znowu na sprzedaż (FOTO)

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow