Prezydent Uzbekistanu nie żyje. Przedwcześnie go pochowali wciskając “enter” (AKTUALIZACJA)

By Dział: Polityka | 2 września 2016

Ostatnie chwile Isłama Karimowa były pełne niespodzianek. To “umierał” to “zmartwychwstawał”. W końcu w piątek wieczorem władze Uzbekistanu potwierdziły ostatecznie: prezydent zmarł.   

Informację o śmierci 78-letniego uzbeckiego przywódcy potwierdził rząd, parlament i jego córka. Śmierć nastąpiła prawdopodobnie dopiero wieczorem. Władze Uzbekistanu – prawdopodobnie przez pomyłkę – podały ją jednak wcześniej, kiedy Karimow jeszcze żył, następnie ją “anulowały” usuwając ze strony internetowej rządu, aby w końcu ostatecznie ją potwierdzić.

Wiele wskazuje, że administratorowi strony niechcący nacisnął się “enter” i wpuścił do sieci przygotowany już wcześniej komunikat o śmierci Karimowa.

Przypomnijmy, że rządzący Uzbekistanem od ćwierć wieku Isłam Karimow trafił do szpitala 28 sierpnia br. z udarem mózgu. Wieczorem 29 sierpnia po raz pierwszy media podały informację o jego śmierci, a uzbeckie władze odwołały oficjalne obchody święta narodowego, które miały się odbyć z jego udziałem.


Jednak 31 sierpnia na stronie prezydenta Uzbekistanu nieoczekiwanie pojawiły się jego “osobiste” pozdrowienia skierowane do narodu z okazji Dnia Niepodległości. Z kolei rano w piątek 2 sierpnia władze uzbeckie podały, że prezydent jest “w stanie krytycznym”. Wieczorem zmarł.

Pogrzeb odbędzie się 3 sierpnia. Ciało Karimowa przewieziono do Samarkandy, gdzie ma zostać pochowany. Mieszkańcom miasta kazano aby w sobotę ubrali się na czarno. Na pogrzebie ma być obecny premier Rosji Dmitrij Miedwiediew.


Takie zamieszanie wokół informowania o śmierci przywódcy jest częstym zjawiskiem w krajach rządzonych przez dyktatorów i w reżimach totalitarnych, gdzie cały system władzy opiera się na jednej osobie. Wystarczy przypomnieć komunistyczną Koreę Północną, gdzie o śmierci Kim-Ir-Sena w 1994 r. poinformowano dopiero po 30 godzinach.


Z dużym opóźnieniem dowiadywała się też o śmierci sowieckich przywódców ludność ZSRR. Informację o śmierci Leonida Breżniewa podano z jednodniowym opóźnieniem, a o śmierci Jurija Andropowa – z dwudniowym.

Rekord pobity został jednak w 2001 r. w Demokratycznej Republice Konga. Choć lekarz natychmiast stwierdził zgon prezydenta Laurenta-Désiré Kabili, zastrzelonego przez ochroniarza, to “na wszelki wypadek” ciało wysłano samolotem do Zimbabwe, gdzie medycyna stała na wyższym poziomie – “być może coś da się zrobić”. Trupa prezydenta odesłało z Zimbabwe dopiero po tygodniu.

Reporters.pl

Czytane w tym tygodniu

Sorry. No data so far.

To dziś jest na TOP-ie!

To najczęściej czytacie!

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow