Poroszenko jak Janukowycz – stacza się w autorytaryzm. Rządy „rodziny” i „kieszonkowy prokurator”

By Dział: Polityka | 13 maja 2016

Prezydent Ukrainy dąży do władzy autorytarnej, idąc w ślady swojego obalonego poprzednika Wiktora Janukowycza – twierdzą politolodzy, oburzeni sposobem w jaki Petro Poroszeno powołał w czwartek swojego człowieka Jurija Łucenkę na Prokuratora Generalnego.

„Zakres władzy, jaką prezydent skupił w swoich rękach, przypomina czasy Janukowycza. Poroszence pozostało już tylko usunąć szefa MSW Arsena Awakowa i będziemy mieli u władzy nową „rodzinę” – ocenia ekspert Ukraińskiego Instytutu Analiz i Menedżmentu Polityki Nikołaj Spirydonow.

Jego zdaniem, dymisja Awakowa może nastąpić w najbliższym czasie. „Poroszenko przekształca kraj w swoją prywatną korporację „Roshen”, dobiera ludzi wyłącznie na zasadzie osobistej lojalności, a nie kompetencji” – zauważa politolog.

Nowy Prokurator Generalny Łucenko z pewnością wzmocni układy korupcyjne w prokuraturze i sprawi, że korupcja stanie się tam wręcz systemowa – przewiduje Spirydonow. „Żadnych fundamentalnych reform nie będzie. Prokuraturabyła i pozostanie kijem na przeciwników politycznych” – dodaje.


„Faktycznym Prokuratorem Generalnym będzie Petro Poroszenko. Łucenko, dotychczasowy szef Bloku Petro Poroszenki, jest w pełni dyspozycyjny wobec prezydenta. Dopiero jeśli za jakiś rok zobaczy, że notowania Poroszenki ostro spadają, może przeorientować się na kogoś innego”, jak robił to już wiele razy wcześniej – przewiduje ekspert.

Tymczasem sam Poroszenko tłumaczy nominację Łucenki żądaniami Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który uzależniał od tego kolejne kredyty dla Ukrainy. „Nominacja nowego prokuratora była wstępnym warunkiem naszej współpracy z MFW w kwestii udzielenia nam gwarancji kredytowych i pomocy makrofinansowej” – twierdzi prezydent.


Obiecuje też, że nie będzie się wtrącał do pracy prokuratury. „Macie wolną rękę, wykażcie się wynikami. To dotyczy śledztw w sprawie tłumienia Majdanu, zamieszek w Odessie, przestępstw poprzedniej władzy. Nie zamierzam mieszać się do pracy prokuratury” – zapewnił Poroszenko.


Z kolei dyrektor Agencji Komunikacji Społecznej Siergiej Bielaszko oburza się sposobem, w jaki w czwartek parlamentpowołał Łucenkę. Przypomnijmy, że wcześniej musiano w tym celu specjalnie zmienić ustawę o Prokuraturze Generalnej, żeby jej szefem mógł zostać człowiek bez wyższego wykształcenia prawniczego.

Zgodnie z ukraińskim prawem, żadna ustawa nie może być głosowana na jednej sesji parlamentu więcej niż jeden raz. Tymczasem tę ustawę przegłosowano od razu trzykrotnie, więc złamano prawo. Prezydent podpisał ustawę natychmiast, a już dwie godziny potem opublikowała ją gazeta „Głos Ukrainy”, co znaczy, że redakcja dostała tekst kilkanaście godzin przed deputowanymi.

„Może dla zaoszczędzenia środków budżetowych w ogóle zlikwidujemy parlament i zastąpimy go gazetą „Głos Ukrainy”, która będzie publikować wszystkie potrzebne prezydentowi ustawy” – proponuje Spirydonow.

„Głównym graczem na scenie politycznej jest dziś Poroszenko, choć powinien być parlament. Widzimy powolne, ale nieuchronne odradzanie się autorytaryzmu. Kluczowe dla kraju decyzje będą podejmowane na ulicy Bankowej (siedziba prezydenta) w sposób odległy od jakichkolwiek procedur demokratycznych” – ocenia Bielaszko.

„Zobaczyliśmy też, że nie ma w kraju żadnej opozycji – ani w parlamencie, ani poza nim. Natomiast nominacja Łucenki na Prokuratora Generalnego to smutna informacja dla społeczeństwa, ale za to dziennikarze i eksperci mogą liczyć na dużo ciekawych zdarzeń” – podsumowuje politolog. /Reporters.pl / Kresy24.pl

Czytane w tym tygodniu

Sorry. No data so far.

To dziś jest na TOP-ie!

To najczęściej czytacie!

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow