50 tys. ludzi na pogrzebie donbaskiego zbrodniarza! Dla nich był bohaterem (WIDEO, FOTO)

By Dział: Przestępczość i Terror Społeczeństwo | 19 października 2016

Pogrzeb w Doniecku zabitego w zamachu donbaskiego zbrodniarza wojennego Arsenija Pawłowa “Motoroli” władze DNR przekształciły w wielkie propagandowe show poparcia dla separatystów.

Według ich agencji prasowej, pożegnać się z “Motorolą” przyszło ponad 50 tys. mieszkańców Doniecka. Nawet jeśli nie było ich aż tyle i biorąc poprawkę na to, że część ludzi poszła tam ze strachu przed oskarżeniem o nielojalność albo została wysłana przymusowo, to i tak liczba uczestników była bardzo duża.

Trumnę z “Motorolą” wieziono na lawecie centralną ulicą miasta w asyście wojska. Obecny był szef władz DNR Aleksandr Zacharczenko i wszyscy najważniejsi oficjele separatystów. Kondukt pogrzebowy niósł transparenty “Dziękujemy!”, “Nie zapomnimy, nie wybaczymy!”

motorola2


Na cmentarzu “Motorolę” pochowano z kompanią honorową. Ludzie pożegnali go hucznymi brawami. Najwyraźniej mit założycielski DNR pilnie potrzebuje jakiegoś bohatera, a zabity Arsenij Pawłow doskonale nadaje się do tej roli.

Przypomnijmy, że zginął on wraz ze swoim ochroniarzem późnym 16 października br. w windzie bloku, w którym mieszkał, w wyniku eksplozji zdalnie odpalanego ładunku wybuchowego.

Władze DNR oskarżają o ten zamach służby ukraińskie. Większość obserwatorów sądzi jednak, że albo “Motorola” stał się kolejną z licznych ofiar wzajemnych porachunków wewnątrz władz DNR, albo został zlikwidowany przez służby rosyjskie, dla których był tylko kłopotem.


motorola3

33-letni “Motorola”, szef batalionu “Sparta”, był ścigany przez władze Ukrainy listem gończym za zbrodnie wojenne. Sam chwalił się w wywiadach, że osobiście zabił 15-tu ukraińskich jeńców. Groził też Polsce. “Motorola już po was idzie” – mówił na filmie skierowanym do Polaków po tym jak w 2014 r. władze RP nie wpuściły samolotu z ministrem obrony Rosji.

Czytaj także: “Zrównam z ziemią każde miasto, które zdobędziemy idąc na Kijów!” (WIDEO)

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow