Na Kubie niezależne blogi zaczynają kruszyć komunistyczny beton (FOTO)

By Dział: Społeczeństwo W popularnych | 28 października 2016

To, co jeszcze dwa lata temu wydawało się nie do pomyślenia – staje się faktem. Rozpoczęła się walka z komunistyczną cenzurą na Kubie.

Kubański Internet, choć bardzo ograniczony, staje się stopniowo głównym źródłem niezależnych poglądów na wyspie, oczywiście przede wszystkim wśród młodych ludzi. W sieci działają już blogi “El Estornudo” (Kichnięcie), “Periodismo de Barrio” (Dziennikarstwo Sąsiedzkie), magazyn “OnCuba” i platforma “El Toque” (Pukanie).

Piszą głównie o codziennych problemach Kubańczyków i prawach człowieka, ale także o sporcie, modzie i nowych technologiach. Coraz częściej są cytowane przez media z innych krajów. Na razie publikują w nich głównie entuzjaści-amatorzy, ale coraz częściej zaczynają z nimi po cichu współpracować niektórzy dziennikarze mediów oficjalnych.

Niedawno oficjalna gazeta “Vanguardia” zamieściła nawet list młodych publicystów, którzy domagają się prawa do współpracy z mediami niezależnymi. “Nie zdołamy poprawić dziennikarstwa na Kubie dopóki cała informacja polityczna nie uwolni się od nadzoru ze strony państwowych instytucji i zależności od źródeł oficjalnych” – napisano w liście.


Młodzi blogerzy chcą stać się alternatywą dla dominującej w kraju oficjalnej propagandy, ignorując obowiązującą w niej cenzurę. Jednym z nich jest Abraham Jimenez, autor bloga “El Estornudo”.

“Kiedy skończyłem studia dziennikarskie i zacząłem pracować w państwowych mediach byłem pełen entuzjazmu. Ale szybko zrozumiałem, że nasze artykuły nie mają nic wspólnego z realną rzeczywistością. To nie jest dziennikarstwo” – mówi.

Dlatego postanowił działać niezależnie. Ściągnął do pomocy kilku kolegów. Teraz niezależna redakcja znacznie się rozrosła – zaczęli pisać liczni ochotnicy, często z odległych regionów kraju. Wszyscy pracują za darmo, dla idei. Na razie władze im na to pozwalają, czasem tylko próbują blokować dostęp do bloga.


“To są nasi miejscowi chłopcy i dziewczęta, którzy piszą o naszych prawdziwych codziennych problemach” – mówi Juliana z Hawany, która regularnie czyta bloga “El Estornudo”. Wielu blogerów przyznaje, że jeszcze większym problemem od oficjalnej cenzury jest autocenzura, którą często narzucają sobie ludzie wychowani w komunistycznym społeczeństwie.

A największy problem to technologia. Na Kubie jest na razie tylko 200 punktów dostępu do Internetu – oprócz Korei Północnej kraj ten ma najniższy na świecie poziom korzystania z sieci. Jednak ostatnio to tu, to tam w kubańskich kawiarniach pojawiają się kolejne sieci Wi-Fi.

Co ciekawe, w odróżnieniu od krajów z rozwiniętym Internetem, gdzie izoluje on ludzi po domach, na Kubie punkty dostępu do Wi-Fi stają się swoistymi miejscami spontanicznych zgromadzeń, gdzie wspólnie surfuje się po sieci i dyskutuje o polityce.

kuba_internet1

Młodzi ludzie kontaktują się i dyskutują za pośrednictwem Facebooka i Skype’a, chociaż nie wszystkich jeszcze na to stać – cena 2 USD za jednorazowy dostęp do sieci to dla Kubańczyków bardzo drogo. Na razie wielu jeszcze nawet nie wie, że istnieje coś takiego jak niezależne blogi, gdzie można pisać co innego, niż głosi państwowa propaganda.

“Często nie wystarcza mi limitu dostępu, żeby przejrzeć wszystkie strony jakie chcę. Tylko czasem czytam wiadomości, a najczęściej wykorzystuję Internet do nauki” – mówi studentka Silvia. O tym, żeby samej założyć bloga nawet jeszcze nie myślała.

Nie jest to zresztą nadal zajęcie bezpieczne, pomijając już fakt, że póki co nie da się na tym w ogóle zarobić. Niezależni blogerzy oskarżani są przez oficjalną propagandę o szpiegostwo i “współpracę z zagranicznymi agentami”.

Na razie jednak nie nastąpiły przeciwko nim żadne twarde represje, choć różne szykany miały już miejsce. Młody reporter José Ramón Ramírez Pantoja został zwolniony z pracy w radiu za to, że zacytował na swoim własnym blogu wypowiedź wiceszefa oficjalnej komunistycznej gazety “Granma”o sytuacji gospodarczej kraju.

Niedawno aresztowano też reporterów “Dziennikarstwa Sąsiedzkiego”, którzy przygotowywali materiał o rzeczywistych skutkach huraganu “Matthew” w rejonie Guantanamo. Jednak Abraham Jimenez i jego koledzy nadal rozwijają swojego bloga, który opiera się głównie na ich osobistym zapale i wierzą, że nastąpi taka chwila, kiedy na Kubie zapanuje wolność słowa.

kuba_internet2

Czytaj także: Uliczny artysta totalnie “zaorał” propagandę Rosji. Chyłkiem zmienił drobny szczegół graffiti… (FOTO)

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow