W XXI wieku cenzura w prawicowych mediach demokratycznego kraju to wstyd!

By Dział: Polityka Społeczeństwo | 17 listopada 2016

Gdyby ktoś mi jeszcze niedawno powiedział, że będę protestował przeciwko cenzurze w prawicowej telewizji, którą cenię, kazałbym mu puknąć się w czoło.

Niestety, najwyraźniej psychologiczne dziedzictwo PRL-u tak szybko nie znika i pokusa, żeby “w imię słusznej sprawy” przyciąć i usnąć to i owo bywa czasem silniejsza nawet u tych, którzy kiedyś przeciwko komunistycznej cenzurze walczyli.

Chodzi mi, oczywiście, o ukrycie na YouTubie i usunięcie ze strony internetowej wywiadu w TV Republika z publicystą Aleksandrem Szychtem, w którym ostrzegał on przed odradzaniem się neobanderyzmu na Ukrainie i krytycznie wyraził się o polityce polskich władz w tym zakresie, a w zasadzie o braku jakiegokolwiek przeciwdziałania z ich strony.

Nie chodzi mi już nawet o samą istotę sprawy, bo ktoś może uznawać, że tak jest, a ktoś inny – że nie. Chodzi o zasadę. Smutno mi, że muszę przypominać o tak zdawałoby się oczywistej sprawie moim kolegom, w dodatku działającym w organizacjach broniących jakoby wolności słowa, ale najwyraźniej powinienem.


A więc przypomnę: otóż stosując cenzurę tworzycie groźny precedens – dopuszczacie zasadę, w myśl której w imię koncepcji politycznych, co do słuszności których jesteście akurat przekonani, można poświęcić niezależny przekaz. Stawiacie ideologię ponad wolnością słowa.

Zrozumiałbym może taką postawę w sytuacji skrajnej, kiedy chodzi o życie ludzi, kiedy toczy się wojna i trzeba bronić kraju. Ale nie w sytuacji normalnej dyskusji politycznej na temat, oczywiście ważny, ale tylko jeden z wielu, w której ktoś ma inne zdanie niż wy.

W takiej sytuacji walczy się na argumenty, a nie pozbawia się jednej strony możliwości przedstawienia opinii publicznej swoich racji. Cenzura jest także wyrazem pogardy dla widzów i czytelników. Uznajecie z góry, że są oni na tyle głupi, iż nie będą w stanie samodzielnie wyciągnąć wniosków po obejrzeniu wywiadu i to wy musicie z góry zadecydować co powinni oglądać, a czego nie.


Tak samo myśleli cenzorzy w PRL-u. Oni też byli przekonani, że robią to “dla dobra ludowej ojczyzny i ludzi”, a więc stosowane przez nich metody są uzasadnione. Cenzurowanie jest łatwą pokusą. Jak się ocenzuruje raz to potem robi się to coraz łatwiejsze. I nie zauważasz kiedy przekraczasz moralną granicę, poza którą nie ma już wolności, a ty z dziennikarza stajesz się propagandzistą.

Tak jest w kraju Putina i Łukaszenki i bardzo bym nie chciał, żebyśmy się stali tacy jak oni. A już poza wszystkim naprawdę bronicie niesłusznej sprawy bo odradzanie się neobanderyzmu na Ukrainie jest właśnie na korzyść Rosji i rosyjskiej propagandy, jest uzasadnieniem rosyjskiej agresji, o czym zresztą mówi także Aleksander Szycht w swoim wywiadzie.

Pozostaje mi mieć nadzieję, że był to tylko incydent i więcej taka praktyka w polskich mediach prawicowych się nie powtórzy. Ktoś mógłby więc zapytać o co to całe zamieszanie? Gdyby chodziło o lewicę, nie traciłbym czasu – u nich zawsze ideologia stała wyżej od prawdy i nic tego nie zmieni.

Natomiast kiedy coś takiego pojawia się w mediach prawicowych demokratycznego kraju należy reagować natychmiast, aby zgubna zasada wyższości polityki nad wolnością słowa nie stała się powszechna również w nich i nie cofnęła nas w rozwoju społecznym o co najmniej 30 lat.

Marabut / Reporters.pl

Zobacz wywiad z Aleksandrem Szychtem

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow