Narodziny małego dyktatorka. Kim Dzong Un się potajemnie rozmnożył (FOTO)

By Dział: Ciekawostki Polityka | 11 grudnia 2016

Najbardziej strzeżona tajemnica komunistycznej Korei Północnej wyszła na jaw.

Okazuje się, że dyktator Kim Dzong Un nie tylko nie kazał zamordować swojej pięknej żony, jak sądziło wielu dziennikarzy, ale właśnie urodziła mu ona syna. Zgodnie z tradycją dziedziczenia komunistycznego tronu w Phenianie, na świat przyszedł więc właśnie kolejny mały tyran.

Kiedy Ri Sol-ju – żona krwawego dyktatora – zniknęła nagle z życia publicznego 8 miesięcy temu, rozeszły się pogłoski, że została na jego polecenie zamordowana, albo w najlepszym przypadku usunięta w cień przez wpływową i równie despotyczną jak Kim jego siostrę Kim Yo-jong.

zona_kim_dzong_una


Teraz jednak żona Kima pojawiła się z nim publicznie na wizytacji jednej z baz wojskowych. Wszystko wskazuje, że jej 8-miesięczna nieobecność była związana z ciążą i według nieoficjalnych informacji, urodziła ona dyktatorowi syna.

Oficjalnie jednak w Północnej Korei nie można dowiedzieć się niczego. Życie rodziny Kima należy do najpilniej strzeżonych tajemnic reżimu. Mieszkańcy tego kraju nie wiedzą ani ile ma dzieci, ani kim są i czym się zajmują jego krewni.

Jedyne przecieki na ten temat pochodzą od kilku osób z komunistycznego establishmentu, które zbiegły do Korei Południowej oraz od koszykarza NBA Dennisa Rodmana. Czasem odwiedza on bowiem dyktatora, który pomimo swojej wrogości do USA jest fanem amerykańskiej koszykówki.


zona_kim_dzong_una2

To właśnie od Rodmana wiadomo, że Kim ma też córkę Kim Ju-ae. Jednak zgodnie z patriarchalną tradycją, którą komunistyczny reżim Korei Północnej przejął bezpośrednio z feudalnego konfucjanizmu, kobieta nie może dziedziczyć władzy.

Stąd można przypuszczać, że północnym Koreańczykom narodził się właśnie nowy tyran, choć odcięci od jakiejkolwiek zewnętrznej informacji obywatele nie mają o tym zielonego pojęcia.

Czytaj także: Przywódca komunistycznej Korei wszedł na Mount Everest (FOTO)

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow