Feministyczna szajba: “Jak seksownie!” – to jest “grożenie i zastraszanie”

By Dział: Społeczeństwo | 15 grudnia 2016

Tylko czekać kiedy w lewackim świecie zaczną zamykać za puszczenie oka do kobiety.

Zbrodnia, której dopuścił się pasażer “Alaska Airlines” w Seattle jest wręcz niewiarygodna. W czasie demonstracji przez stewardessę działania kamizelki ratunkowej wymknęło mu się: “Jak seksownie!”. Za ten “skrajnie seksistowski” komentarz został wyrzucony z samolotu.

Świadkiem tego zdarzenia była jakaś egzaltowana nawiedzona dziennikarka z Bostonu, która napisała na Facebooku, że “reakcja mężczyzny wywołała wśród współpasażerów niesmak. Siedzące przed nim kobiety wymieniły się zażenowanym spojrzeniem. Nikt z podróżnych nie wiedział jak się zachować”.

Ajajaj. Już widzimy te znaczące i pełne boleści spojrzenia pań. Rzeczywiście, jak tu się zachować w takiej przerażającej sytuacji? A po co w ogóle jakkolwiek się tu zachowywać? Zresztą swoje wiemy: większość z nich w głębi ducha była wściekła nie na żaden “seksizm”, tylko na to, że ten facet nie ich urodę docenił.


Stewardessa też zareagowała nerwowo: podeszła do mężczyzny i upomniała go, żeby “był taktowny”. I pewnie na tym by się skończyło, gdyby skarcony, nie dorzucił kolejnej odrażającej uwagi: “Przepraszam, ja tylko żartuję”. Aha, czyli tylko żartował, że ona jest sexy? Tego stewardessie było już za wiele. Wywaliła go z samolotu wraz z bagażem podręcznym.

Feministyczne portale z dumą odnotowują, że “chociaż dowcipniś (ach, ta leksyka!) próbował się tłumaczyć, to personel samolotu był nieugięty”. Tak jest – tak trzymać! Twardo z dziadem. Szkoda, że nie wywaliła go w powietrzu nad Alaską. “Wszystko, co mogłyśmy w tej sytuacji zrobić to bić brawo, kiedy dowcipniś został wyprowadzony” – triumfuje na Facebooku feministyczna hiena.

Tymczasem linie “Alaska Airlines” wydały komunikat, w którym potwierdziły, że “mężczyzna został usunięty z listy pasażerów” i “wyraziły “pełną solidarność z naszymi pracownicami”. Powołały się na prawo Federalnej Administracji Lotnictwa, zgodnie z którym “nikt nie może grozić i zastraszać członków załogi”.


Czemu więc nie pójść dalej: skoro pasażer “zastraszał i groził członkom załogi” to na pewno był terrorystą. Dziwne, że od razu nie wezwano komandosów, aby go skuli i zapuszkowali. Jak u Barei w sklepie: “Bo każdy pijak to złodziej!”

Czytaj także: Obrzydliwa prawda o kolorowych pismach dla kobiet (WIDEO)

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow