Lewacki gwałt na Dziesiątej Muzie! Oto “wolność twórcza” w Wielkiej Brytanii

By Dział: Ciekawostki Społeczeństwo | 7 stycznia 2017

Jeśli ktoś sądzi, że nagradzać trzeba filmy tylko za to, że są ciekawe, mądre i prawdziwe to jest zacofanym faszystą. Koniec z kręceniem filmów o czym się chce. Brytyjska Akademia Filmowa uświadomiła właśnie reżyserom jakie mają robić kino.

Od 2019 r. do dorocznych nagród Brytyjskiej Akademii Filmowej BAFTA mogą być nominowane jedynie filmy promujące wszelkie “różnorodności” i “mniejszości” – podaje BBC. Filmy muszą pokazywać te mniejszości w pozytywnym świetle. W przeciwnym razie – nici z jakichkolwiek nagród.

Akademia ustanowiła nowe surowe kryteria dla autorów scenariuszy, reżyserów i producentów. Mają oni pokazywać przede wszystkim przedstawicieli mniejszości narodowych, kobiety, ludzi niepełnosprawnych i z niższych grup społecznych – informuje BAFTA.

Aby móc ubiegać się o nagrodę film musi promować różnorodność w przynajmniej dwóch z 4-ch obszarów: temat filmu i jego bohaterowie, obsada głównych ról i ról drugoplanowych przez mniejszości, szkolenie i rozwój zawodowy mniejszości, dostęp do widowni mniejszościowej i przekaz skierowany do mniejszości.


Wcześniej te “normy różnorodności” zatwierdził Brytyjski Instytut Filmowy i będzie się nimi kierował przy rozdzielaniu funduszy na filmy.

Brytyjska Akademia Filmowa zmienia też zasady wyłaniania 375-ciu jurorów decydujących o przyznawaniu nagród – tu też mają być promowane kobiety, mniejszości i ludzie młodsi. Akademia cieszy się, że w 2016 r. zwiększyła już udział udział mniejszości w jury z 13 do 18 proc. i zniżyła średnią wieku jurorów z 52-ch do 44-ch lat.

Tak więc, drogi widzu, jeśli coraz częściej wśród ludzi Robin Hooda będziesz widział na ekranie Arabów, a wśród najbliższych doradców angielskiego króla Murzynów – nie dziw się i nie protestuj. Przeciwnie – raduj się, to bowiem wyciąga ku tobie z ekranu swoje mniejszościowe ręce “europejski postęp i nowoczesność”.


Dziś – wbrew temu, co pisał kiedyś Mackiewicz – prawda nie jest już ciekawa w lewackiej Europie. Dziś – jak w komunizmie – liczy się tylko “słuszność”. Dziadek Stalin byłby zachwycony taką “wolnością twórczą” w wydaniu brytyjskich speców od filmu.

W tej sytuacji przestaje dziwić, że powieść Orwella “Rok 1984” o totalitarnej manipulacji ludzkim światopoglądem została napisana właśnie w Wielkiej Brytanii, a ustrój tam panujący nazywa się anglosoc.

Najwyraźniej brytyjskie elity zapomniały już słynny cytat z tej powieści, że “normalność nie jest kwestią statystyki”. Prawda i poziom artystyczny – też nie.

Czytaj także: Autorzy animowanego filmu o gorylach oskarżeni o… rasizm!

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow