Już wiadomo czemu Ukraina zabroniła wjazdu prezydentowi Przemyśla

By Dział: Polityka Społeczeństwo | 18 stycznia 2017

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy podała uzasadnienie.

Chodzi o udział prezydenta Roberta Chomy w – jak to określono – “antyukraińskich przedsięwzięciach w Przemyślu”. Takiego sformułowania użył szef gabinetu szefa SBU Aleksandr Tkaczuk.

“Podstaw do wydania takiego zakazu jest niemało, wszystkie informacje na ten temat pochodzą z ogólnodostępnych źródeł w Polsce i na Ukrainie. Decyzję o wydaniu zakazu wjazdu podjęto kiedy Choma wziął udział w antyukraińskich przedsięwzięciach w Przemyślu” – uzasadnia ukraińska bezpieka.

“To nie był jednorazowy przypadek. Doszliśmy do wniosku, że ta osoba otwarcie i celowo rozpala wrogość etniczną między narodami, a to szkodzi stosunkom między Ukrainą i Polską” – podkreślił Tkaczuk. O jakie konkretnie “antyukraińskie przedsięwzięcia” chodzi – Służba Bezpieczeństwa Ukrainy nie wyjaśnia.

Przypomnijmy, że prezydent Przemyśla Robert Choma jechał 17 stycznia br. do Lwowa na zaproszenie władz ukraińskich. Został jednak zatrzymany przez straż graniczną Ukrainy na przejściu Medyka – Szeginie i nie pozwolono mu wjechać do tego kraju. Zakaz wjazdu wydano na 5 lat.

“To zdarzenie bez precedensu. Po półgodzinnym oczekiwaniu zostałem zawrócony z granicy i poinformowany, że nie mogę wjechać na Ukrainę. Zadecydowała tak Służba Bezpieczeństwa Ukrainy w wydanym 29 grudnia zeszłego roku piśmie” – poinformował prezydent Przemyśla na konferencji prasowej.

Przypomnijmy, że w grudniu ub. roku media podawały, iż w czasie “Marszu Orląt Przemyskich i Lwowskich”, który odbył się w grudniu pod patronatem prezydenta Przemyśla, jeden z jego uczestników przechodząc koło tamtejszego Domu Ukraińskiego, krzyknął “Śmierć Ukraińcom!”

Zostało to nagrane przez kamerę, a film trafił na portale społecznościowe. W tej sprawie władze Ukrainy wystosowały protest dyplomatyczny i zażądały śledztwa. Zostało ono wszczęte przez przemyską Prokuraturę Rejonową.

Z kolei Związek Ukraińców w Polsce (dodajmy: sowicie dotowany z naszych podatków) grzmiał w oświadczeniu, że “do eskalacji tego typu zachowań prowadzi przyzwolenie na publiczne propagowanie nienawiści na tle narodowościowym i nawoływanie do przemocy ze strony organizatorów marszu, a także pobłażanie dla tego rodzaju działań ze strony administracji rządowej i władz samorządowych”.

Tak więc – o ile rzeczywiście władzom w Kijowie chodzi teraz o ten właśnie incydent – za jeden głupi okrzyk jakiegoś człowieka, być może prowokatora, ukraińskie władze postanowiły zemścić się na prezydencie Przemyśla i faktycznie – na całej współpracy regionalnej między Przemyślem i Lwowem, zakazując wjazdu szefowi polskich władz lokalnych.

W tej sytuacji można powiedzieć tylko jedno: współpracy polsko – ukraińskiej najbardziej szkodzi bynajmniej nie prezydent Przemyśla, tylko totalna głupota samych ukraińskich władz, gdyż właśnie na swoje życzenie strzeliły one sobie boleśnie w stopę.

A jeśli liczą one na to, że takim szantażem wymuszą na Polsce rezygnację z upamiętniania Polskich Orląt, to mamy do czynienia z głupotą podwójną. Przypomnijmy, że Marsz Orląt Przemyskich i Lwowskich zorganizowany został w 98-mą rocznicę bitwy pod Niżankowicami, w której życie oddali polscy harcerze i uczniowie z Przemyśla.

Zobacz także: Dajemy im pieniądze i milczymy, gdy żądają Przemyśla i uprawiają kult UPA! (WIDEO)

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow