Niemiecki obłęd! Ujawniła, że imigranci masowo kradną zasiłki. Wyrzucili ją za to z pracy

By Dział: Przestępczość i Terror Społeczeństwo | 26 stycznia 2017

O bulwersującym skandalu w Dolnej Saksonii donosi portal Breitbart.

Urzędniczka niemieckich służb imigracyjnych (LAB) została wyrzucona z pracy po tym jak wykryła, że 300-tu imigrantów bezprawnie wyłudziło od władz zasiłki i zgłosiła to na policję. Kobieta była odpowiedzialna za sporządzanie różnych dokumentów dla imigrantów i przekazywanie im świadczeń w mieście Brunszwik.

W pewnym momencie urzędniczka zorientowała się, że ogromna liczba azylantów pobiera od państwa liczne świadczenia pod różnymi fałszywymi nazwiskami – informuje “Kronen Zeitung”. Niektórzy z nich mieli po dwie tożsamości, ale byli i tacy, którzy mieli ich 6.

Kobieta natychmiast zawiadomiła o tym swoich przełożonych sugerując, że trzeba to szybko zgłosić na policję. Jej kierownictwo zabroniło jej jednak tego robić i kazało w ogóle nikomu o tym nie mówić.

“Kazali mi nic w tej sprawie nie robić i z nikim o tym nie rozmawiać, a fałszywe dokumenty schować w archiwum. Nie mogłam jednak żyć z taką świadomością” – mówi niemiecka urzędniczka, która pomimo zakazu zgłosiła się na policję.

Funkcjonariusze skontaktowali się z kierownikiem biura i zażądali od niego tych dokumentów. Ten jednak – jak przyznają – “nie chciał współpracować i twierdził, że nie może tych papierów odnaleźć, a tym bardziej – nie mógłby ich przekazać”.

W końcu policja uzyskała nakaz prokuratorski i mogła rozpocząć śledztwo. Funkcjonariusze wyrazili wdzięczność kobiecie, dzięki której masowe wyłudzanie pieniędzy przez imigrantów nigdy by nie wyszło na jaw, a proceder trwałby nadal.

Tymczasem w obronie kierownictwa służb imigracyjnych nieoczekiwanie wystąpił minister spraw wewnętrznych Dolnej Saksonii Boris Pistorius z socjaldemokratycznej SPD. Zapewnił, że wcale nie próbowały one tuszować tego przestępczego procederu.

Ośmielone jego wystąpieniem kierownictwo służb LAB natychmiast zwolniło uczciwą urzędniczkę z pracy. Oskarżyło ją o przekroczenie swoich kompetencji, a dodatkowo zakwestionowało jakoby jej pomoc pomogła w czymkolwiek policji.

Dodajmy, że po raz pierwszy skandal z posiadaniem przez imigrantów w Niemczech wielu fałszywych tożsamości wybuchł po ataku terrorystycznym w Berlinie w grudniu ub. roku, kiedy Tunezyjczyk Anis Amri wjechał rozpędzoną ciężarówką w Jarmark Bożonarodzeniowy, zabijając 12 osób i raniąc 48.

W czasie śledztwa okazało się, że posługiwał się on w Niemczech wieloma różnymi tożsamościami i dokumentami na różne nazwiska. Dodajmy, że w jego ucieczce po zamachu pomógł wtedy minister sprawiedliwości lokalnych władz Hamburga Till Steffen z Partii Zielonych, który zabronił policji opublikowania zdjęcia terrorysty. Zamachowca zastrzeliła dopiero włoska policja.

Przypomnijmy, że władze Niemiec wydały już miliardy euro na zasiłki, zakwaterowanie i tzw. “integrację” imigrantów. W ubiegłym roku Ministerstwo Finansów poinformowało wręcz, że wyłącznie na ten cel zostanie przeznaczona cała niemiecka nadwyżka budżetowa.

Czytaj także: Liczba imigrantów biorących zasiłki podwoiła się! Nie pracują. Ile udźwignie niemiecki socjal?

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow