Łukaszenka: “Przeżyjemy bez Rosji i bez ich ropy! Chcą mnie obalić? Niech obalają!”

By Dział: Polityka | 3 lutego 2017

Takiego napięcia na linii Mińsk – Moskwa jeszcze nie było. Po załamaniu się rozmów o cenie rosyjskiego gazu dla Białorusi i wstrzymaniu dostaw rosyjskiej ropy, prezydent Aleksander Łukaszenka raz po raz w czasie swojej piątkowej 7-godzinnej konferencji prasowej wracał do tematu konfliktu z Rosją.

“Poradzimy sobie bez rosyjskiej ropy. Tak, będzie ciężko i drogo. Ale wolności nie mierzy się  żadnymi pieniędzmi. Poradzimy sobie. W Rosji tego nie rozumieją. Myślą, że nie mamy wyjścia. Białoruś przeżyje bez Rosji, jestem o tym przekonany. Ale jeśli się rozejdziemy to na zasypanie potem tego rowu będą potrzebne dziesięciolecia” – ostrzegł Łukaszenka.

“W kierownictwie Rosji są różne siły. To bardzo źle, że niektóre rzeczy są sprzeczne z opinią samego prezydenta. Taka sytuacja jest do niczego. To zaostrzenie z Rosją – to już nie pierwszy raz. Rosja często już sięgała po gazową rurę i to samo robi teraz. Czemu chcecie ścisnąć nas za gardło?” – pytał władze na Kremlu białoruski prezydent.

“Nastąpiło zaostrzenie, gdyż Rosji wydaje się, że Białoruś od niej odejdzie, że nasz szef MSZ Makiej to główny wróg, który prowadzi Białoruś na Zachód. Ale żaden Makiej nie prowadzi rozmów w Brukseli, Berlinie, ani Waszyngtonie bez mojej zgody. Przecież sam Putin mi mówił: nie żryj się z Zachodem, a to ciągle mnie pytają: dlaczego wspieram dyktatora?” – argumentuje Łukaszenka.


“Po co oni to robią?” – zastanawiał się białoruski prezydent nad przyczynami zaostrzenia polityki Rosji wobec Białorusi. I sam sobie odpowiedział: “Bo mam zbyt wysokie notowania w rosyjskich regionach, trzeba je obniżyć. Ale przecież nikt w Rosji nie uwierzy, że Łukaszenka to wróg i wasze kierownictwo się na tym sparzy” – ostrzegł Moskwę białoruski prezydent.

Poskarżył się też, że z jego ministrami nikt nie chce w Rosji rozmawiać i że są oni tam lekceważeni. Przyznał, że nie zdołali oni porozumieć się z Rosją w sprawie cen gazu dla Białorusi.

“Stosunki z Rosją są bardzo ostre. Aż się boję powiedzieć o jedno słowo za dużo. Nie będę wam tu ujawniał tego, czego nie powinniście wiedzieć. Ale zapamiętajcie: ja się uczyłem w rosyjskiej szkole pod Smoleńskiem. Moja mama była dojarką – komunistką. I dopóki jestem prezydentem to nikt u nas w rosyjskiego człowieka nie rzuci kamieniem” – obiecał Łukaszenka.


Za chwilę jednak przyznał faktycznie, że dotychczasowa polityka Białorusi była za bardzo prorosyjska. “Niezupełnie nam wyszło z tą wielowektorową polityką. Lecieliśmy faktycznie tylko na jednym skrzydle, no i sami widzicie dokąd żeśmy przylecieli” – zauważył ponuro.

Łukaszenka odniósł się też do pojawiających się coraz częściej informacji o szykowanym jakoby przez Moskwę zamachu stanu, który ma go obalić. “Mówicie, że wewnątrz mojego prezydenckiego obozu dojrzewa przewrót, że wkrótce mnie obalą. Niech obalają, ale ja i tak nie zrezygnuję ze swojej polityki” – zapewnił.

“Jeśli się w swojej polityce bardzo mylę, to trzeba mnie zastąpić na następnych wyborach prezydenckich. Nie trzeba tego robić przez Majdan i rewolucje. Obalenie mnie to by było piętno hańby dla białoruskiego narodu, tak jak Majdan był piętnem dla narodu ukraińskiego. “No i zmienili tam władzę i co mają z tego?” – pyta Łukaszenka.

Czytaj także: Łukaszenka broni polskiej kiełbasy jak niepodległości! Poszedł z Moskwą „na noże”

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow