Brat dyktatora Korei Północnej zabity z powodu… wulkanu!

By Dział: Polityka Przestępczość i Terror | 17 lutego 2017

Zdumiewającą wersję przyczyny zamordowania w Malezji brata Kim Dzong Una podaje “Washington Post”.

Według gazety, powodem mordu dokonanego niedawno w Malezji przez komunistyczne służby Korei Północnej na Kim Dzong Namie był słynny wulkan Pektu-san leżący na granicy chińsko – koreańskiej.

Ten najwyższy malowniczy szczyt Korei Północnej jest bowiem sercem najważniejszego mitu założycielskiego w kraju, czymś w rodzaju komunistycznej religii, mającej legitymizować dyktatorską władzę rodziny Kimów, przekazywaną już od trzech pokoleń.

Imię tego wulkanu władze Korei Północnej nadają niemal wszystkiemu – rakietom, elektrowniom, fabrykom, a czasem nawet nazywają tak cały swój kraj. Szczyt widnieje także w herbie KRLD.

Zgodnie z obowiązującą legendą, góra ta jest swoistą inkarnacją Kim Ir Sena – dziadka obecnego dyktatora, uznawanego za największego herosa w historii kraju, jeśli wręcz nie za boga-założyciela. To właśnie ze szczytu Pektu miał od dowodzić walką o niepodległość przeciwko Japończykom.

“Krew szczytu Pektu” – to określenie całego jego potomstwa, któremu z racji tego pochodzenia przypisywane są wręcz nadprzyrodzone zdolności. Po Kim Ir Senie mit przeniósł się na jego syna Kim Dzong Ila, a potem na Kim Dzong Una. Problem w tym, że nie tylko na niego.

Obecny dyktator miał bowiem dwóch braci: rodzonego – Kim Dzong Czola i przyrodniego – Kim Dzong Nama. Zgodnie z tradycją, nie da się zaprzeczyć, że również w nich płynęła “Krew Pektu”. W przypadku Kim Dzong Czola mówiło się nawet, że to on odziedziczy władzę po Kim Ir Senie, ale podobno ojciec uznał go za “zbyt zniewieściałego”.

Pomimo więc, że w młodości liznął trochę zachodniej edukacji, a nawet zdobył poparcie koreańskiej armii, został w końcu odsunięty przez Kim Dzong Una – przypadły mu drugorzędne funkcje, a obecnie w ogóle nie widać go w życiu publicznym Korei Północnej.

W przypadku Kim Dzong Nama sytuacja okazała się bardziej skomplikowana. Nie dość, że był pierworodnym synem Kim Ir Sena, co w konfucjańskiej tradycji zaadaptowanej przez koreański komunizm ma wielkie znaczenie przy dziedziczeniu tronu, to jeszcze zdobył wykształcenie w Moskwie i Szwajcarii, został generałem i zajął kluczowe stanowisko szefa wywiadu.

W tym czasie balował za pieniądze państwowe po hotelach, barach i kasynach całej Azji, otaczając się luksusowymi prostytutkami. Noga powinęła mu się w 2001 r. kiedy na lotnisku w Japonii aresztowano go pod zarzutem podróżowania z fałszywym dominikańskim paszportem i pod fałszywym chińskim imieniem Pang Xiong (Gruby Miś).

Wybuchł skandal. Oburzony ojciec wygnał go z kraju i pozbawił sukcesji. Kim Dzong Nam pozostał w Chinach stając się playboyem i hazardzistą. Najwyraźniej jednak chińskie władze uznały, że nie zaszkodzi go utrzymywać – może jeszcze się przyda. Według wywiadu Korei Południowej, napisał on list do swojego przyrodniego brata-dyktatora, błagając go o ułaskawienie.

Ale łaski być nie mogło – stanowił bowiem potencjalną konkurencję dla władzy Kim Dzong Una właśnie z powodu płynącej w jego żyłach “Krwi Pektu”. Co więcej, wydał nawet książkę przypominającą o swoim pochodzeniu – “Mój ojciec Kim Dzong Il i ja” i udzielał wywiadów, w których opowiadał się za ewolucyjną demokratyzacją Korei Północnej.

W ten sposób sam wydał na siebie wyrok – 13 lutego 2017 r. na lotnisku w Kuala Lumpur, stolicy Malezji, dwie koreańskie agentki zarzuciły mu na twarz tkaninę nasączoną trucizną. Być może zrobiły mu także śmiertelny zastrzyk. Obie zostały aresztowane.

“Prawdopodobnie Kim Dzong Un zlecił ten mord jako zwieńczenie ostatecznej konsolidacji w swoich rękach całej władzy w państwie, eliminując przy okazji potencjalne zagrożenie” – ocenia ekspert ds. Korei Północnej Koh Yu-hwan z Uniwersytetu w Seulu.

Teraz mówi się jednak, że “kolejnym do odstrzału” będzie syn zamordowanego – Kim Han Sol. Nazwał on bowiem w jednym z wywiadów swojego wujka “dyktatorem”, a ojciec miał mu także zdradzić kompromitujące sekrety z życia Kim Dzong Una. No i – przede wszystkim – w nim również płynie przecież “Krew Pektu”.

Dodajmy, że z powodu chorobliwego strachu Kim Dzong Una przed spiskiem na swoją władzę i życie, w ciągu 6-ciu lat rządów zamordował on – zdaniem południowokoreańskich analityków – 340 wpływowych działaczy państwowych. Największym echem odbiła się egzekucja jego wpływowego wuja – Dzang Song Thaeka w 2013 r.

Czytaj także: Korea Północna zdobyła pluton do 8 bomb atomowych!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow