Ślepe rakiety! Myśliwiec Izraela totalnie ośmieszył obronę przeciwlotniczą Rosji

By Dział: Armia i Wojna | 3 marca 2017

Zrobił swoje, pomachał Rosjanom skrzydłami i odleciał.

Najnowocześniejszy rosyjski system obrony przeciwlotniczej S-400 “Triumf” broniący Syrii okazał się bezsilny wobec izraelskiego myśliwca piątej generacji F-35 produkcji USA. Incydent miał miejsce 13 stycznia br. pod Damaszkiem i wywołał wściekłość syryjskich władz oraz konsternację dowództwa Rosji.

Izraelski samolot nadleciał nad główne lotnisko reżimu Asada Mezze, gdzie mieści się siedziba wywiadu wojskowego Syrii i baza przeładunkowa broni dla terrorystów z Hezbollahu, ostrzelał je rakietami powodując potężny pożar i chaos, po czym odleciał. Wcześniej podawano, że był to atak rakietami ziemia-ziemia.

Stacjonujące tam rosyjskie wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych S-400, których zadaniem jest ochrona baz wojskowych Syrii i Rosji, okazały się bezradne. Nie były w stanie ani rozpoznać, ani namierzyć, ani odstraszyć izraelskiego myśliwca, a jego pilot najwyraźniej doskonale o tym wiedział.


Była to pierwsza akcja bojowa izraelskiego F-35 Lightning II  – myśliwca uderzeniowego produkowanego przez amerykański koncern Lockheed Martin w technologii niewykrywalnej dla radarów bliskiego zasięgu.

Łącznie Izrael kupił od USA 50 takich maszyn, nadając im własną nazwę “Adir” (wspaniały) i wyposażając dodatkowo w produkowane przez izraelskie firmy elementy awioniki, komputery, systemy łączności, walki elektronicznej i samoobrony.

Dodajmy, że izraelskie ostrzegało, iż rozmieszczenie przez Rosję w Syrii supernowoczesnych systemów obrony przeciwlotniczej S-400 “Triumf”, których zadaniem jest namierzanie i strącanie wszystkiego w promieniu 400 km, stanowi “krytyczne wyzwanie” dla operacji wojskowych Izraela w tym regionie.


Jednak zdaniem ekspertów, rosyjskie “Triumfy” nie radzą sobie ze zjawiskiem tzw. horyzontu radiolokacyjnego, a przedstawiciel koncernu Lockheed Martin zapewnił, że jego F-35 są praktycznie nie do namierzenia przez systemy S-400. Przebieg nalotu na lotnisko pod Damaszkiem najwyraźniej to potwierdził.

Co prawda rosyjska propaganda twierdzi, że Kreml po cichu przyzwala na bombardowanie przez Izrael baz terrorystów z Hezbollahu w Syrii i Libanie i to właśnie dlatego nie użyto tym razem S-400.

“Gdybyśmy chcieli to izraelski samolot zostałby strącony i z całą pewnością nie zostałby on niezauważony” – piszą rosyjskie media. Tylko jak to udowodnić? Przecież totalnie zbombardowane zostało główne lotnisko wojskowe Syrii, a wcześniej Rosja zapowiadała strącanie wszystkiego, co zagrozi armii syryjskiej. Po to zresztą wysłała tam swoje “Triumfy”.

Czytaj także: Rosyjska broń hipersoniczna zachwiała nuklearną równowagą! Nie ma przed nią obrony

Nowa Platforma 5Portali+1 Przeglądaj wygodnie aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow