Zwycięstwo! Białoruska opozycja obroniła Kuropaty

By Dział: Historia Społeczeństwo | 3 marca 2017

Miejsce masowego sowieckiego ludobójstwa na Polakach i Białorusinach w Kuropatach pod Mińskiem nie zostanie zniszczone.

Developer, który za zgodą białoruskich władz planował postawić centrum handlowo – biznesowe na uroczysku, gdzie NKWD dokonywało masowych mordów na Polakach i Białorusinach, wycofał się w obliczu protestów.

11-dniowa “bitwa o Kuropaty” zjednoczyła całą białoruską opozycję, która rozbiła tam protestacyjne miasteczko namiotowe i zapowiedziała, że nie pozwoli na zniszczenie i profanację miejsca pamięci ofiar sowieckich mordów.

Dramatyczny protest przyniósł skutek – firma “Biełrekonstrukcji” poinformowała, że rezygnuje z zabudowy tego terenu, wycofuje się z niego, zabierze sprzęt, a wcześniej uporządkuje po sobie plac budowy. Również władze Mińska nakazały wstrzymanie inwestycji.

“Przekonali nas, że nie będą tam niczego budować i odchodzą. W poniedziałek wyrównają teren. Już teraz zawarli umowę z państwową firmą “Zielenstroj”, która zajmuje się pielęgnacją terenów zielonych” – poinformował lider Młodego Frontu Zmicier Daszkiewicz po spotkaniu z władzami inwestora.

Z kolei szef “Biełrekonstrukcji” zapewnił dziennikarzy, że kiedy cztery lata temu nabywał tę działkę nie zdawał sobie sprawy, że jest to szczególne miejsce i że budowa wywoła jakieś problemy. Teraz oczekuje, że władze Mińska wyznaczą mu jakiś inny teren pod inwestycję, który nie będzie budzić sprzeciwów.

Białoruscy opozycjoniści zapowiadają jednak, że nie odejdą z Kuropat, zanim na własne oczy nie przekonają się, że miejscu pamięci nic już nie zagraża. Dopiero wtedy zwiną swoje namioty.

Przypomnijmy, że protestujących wsparł m.in. katolicki metropolita mińsko-mohylewski Tadeusz Kondrusiewicz, który w wydanym oświadczeniu napisał, iż Kuropaty powinny stać się narodowym kompleksem, upamiętniającym niewinnie zabitych.

Dla Białorusinów, a szczególnie dla białoruskiej opozycji Kuropaty są tym, czym dla Polaków Katyń, chociaż świadomość ogromu dokonanego tam mordu nie jest na Białorusi tak powszechna jak w przypadku wiedzy o Zbrodni Katyńskiej w Polsce.

Dotychczas władze Aleksandra Łukaszenki – nadal gloryfikujące ideologię sowiecką i uprawiające kult ludobójców z NKWD – nie zrobiły nic, żeby miejsce to godnie upamiętnić. Wręcz przeciwnie – próbowano zakłamywać jego historię głosząc, że mordowali tam nie sowieci a Niemcy.

Tymczasem opozycja białoruska od lat stawia tam krzyże i urządza niezależne obchody. Wiele razy zdarzało się, że na Kuropatach dochodziło do starć z milicją, m.in. kiedy w ubiegłych latach władze puściły brzegiem uroczyska obwodnicę. Jeden z protestujących zginął też kiedy “nieznani sprawcy” podpalili go w namiocie.

W kolejnych latach władze zbudowały obok uroczyska centrum handlowo – rozrywkowe, a teraz planowały kolejne centrum. Tym razem jednak zdecydowany protest przyniósł skutek i jest to chyba pierwszy od 23-ch lat przypadek kiedy białoruska władza cofnęła się przed społecznym sprzeciwem.

Przypomnijmy, że sowieckie NKWD zaczęło mordować na Kuropatach w latach 30-ch ub. wieku i robiło aż do wybuchy wojny sowiecko – niemieckiej w czerwcu 1941 r. Wykonywano odgórnie wyznaczone z Moskwy “dobowe normy rozstrzałów” Polaków z Mińska i Mińszczyzny w ramach tzw. “Operacji Polskiej”, ale także białoruskich chłopów i inteligencji.

Historycy różnie szacują liczbę ofiar zakopanych w dołach śmierci na Kuropatach – białoruski historyk Zenon Paźniak mówił o 100-250 tys. rozstrzelanych, polski prof. Zdzisław Julian Winnicki i brytyjski uczony Norman Davies podawali liczbę 250 tys.

Dodajmy, że w odróżnieniu od Katynia zbrodnia w Kuropatach nie jest powszechnie znana również w Polsce, choć spoczywa tam prawdopodobnie o wiele więcej Polaków niż w Katyniu.

Czytaj także: Polacy z Białoruskiej Listy Katyńskiej mogą spoczywać w Parku Czeluskińców w Mińsku! „Ludzie chodzą tam z psami…”

Nowa Platforma 5Portali+1 Przeglądaj wygodnie aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow