Łukaszenka ustępuje przed falą protestów! Obiecuje poprawić “pasożytniczy dekret”

By Dział: Społeczeństwo | 9 marca 2017

Po raz pierwszy od początku swoich rządów białoruski dyktator ugiął się pod naporem oburzonego społeczeństwa.

Prezydent Aleksander Łukaszenka zapowiedział, że poprawi tzw. “dekret o pasożytach społecznych”, przeciwko któremu wybuchają masowe protesty w białoruskich miastach. Zastrzegł jednak, że nie wycofa dekretu w całości – donosi rządowa agencja Biełta.

“W marcu, jeśli trzeba, musimy poprawić ten dekret. Ale nie zostanie on anulowany. Przekażcie urzędnikom, że będzie on realizowany, ale z tymi poprawkami, o których wspomniałem” – cytuje prezydenta białoruska agencja.

Łukaszenka przyznał, że “ci, którzy dziś w grupach po 200-500 osób wychodzą na ulice i zaczynają krzyczeć, to przecież nie są żadne pasożyty społeczne ale ludzie, którzy rzeczywiście zostali skrzywdzeni i kazano im zapłacić podatek od pasożytnictwa ni z tego ni z owego”.


Dlatego trzeba poprawić dekret, żeby “nie krzywdzić uczciwych obywateli” – przyznaje prezydent i poleca, aby lokalne administracje wykreśliły z listy tych, którym kazano płacić podatek niesłusznie. Nie wyjaśnia jednak na podstawie jakich kryteriów ma zostać dokonana ta “weryfikacja pasożytów”.

Jednocześnie białoruski prezydent zapewnił, że wydanie tego dekretu nie miało celu finansowego w postaci ściągania z ludzi pieniędzy. “To dekret o charakterze ideologicznym i moralnym. Żadnych wielkich pieniędzy państwo z tego nie ma. Jego celem było zmuszenie do pracy tych, którzy powinni i mogą pracować” – podkreślił Łukaszenka.

Przypomnijmy, że zgodnie z wydanym jeszcze w 2015 r. przez prezydenta Dekretem nr 3 wszyscy obywatele w wieku produkcyjnym, którzy w danym roku nie pracowali co najmniej 6 miesięcy, powinni zapłacić karny podatek równowartości 200 dolarów.


Dla bezrobotnych Białorusinów, z których wielu – jak podają statystyki – żyje za mniej niż 4 USD dziennie i utrzymuje się głównie z ogródków przydomowych, taka kwota jest po prostu niewyobrażalna.

Nic więc dziwnego, że z różnych miast zaczęły napływać informacje o samobójstwach zdesperowanych ludzi, którym państwo nie jest w stanie zapewnić jakiejkolwiek pracy, ale od których żąda jednocześnie pieniędzy. Czytaj: Władze uznały weterana pracy za „pasożyta”. Dostał pismo i wyskoczył przez okno.

W proteście przeciwko dekretowi ulicami Mińska przeszedł w połowie lutego br. wielotysięczny Marsz Oburzonych Białorusinów – największa demonstracja  w kraju od 7-miu lat. Potem zaczęły wybuchać podobne protesty w kolejnych miastach – ostatnio również w Brześciu przy polskiej granicy.

Widząc co się dzieje w kraju białoruski reżim, który przez prawie rok raczej powstrzymywał się od stosowania brutalnych represji wobec opozycji, ponownie zaczął skazywać organizatorów tych wieców na areszty i wysokie grzywny.

Czytaj także: Finansowy bunt! Białorusini masowo odmówili płacenia podatku

Nowa Platforma 5Portali+1 Przeglądaj wygodnie aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow