Jak uratować francuską Wieżę Babel? Najlepiej uderzyć w… Polaków!

Klauzula Moliera ma wykurzyć z Francji polskich pracowników.

“Przyjazne wielokulturowości” władze w Paryżu najwyraźniej przestraszyły się jednak “syndromu Wieży Babel” i wprowadziły prawo, zgodnie z którym na wszystkich budowach publicznych i w branży transportowej pracownicy mają obowiązek porozumiewać się wyłącznie po francusku.

Nowe przepisy zawierające tzw. “klauzulę Moliera” nakazującą mówienie wyłącznie w języku tego XVII-wiecznego dramaturga, wprowadzono już wcześniej w innych regionach Francji, a obecnie przyjęto ją także w regionie Ile de France, w tym także w samym Paryżu.

Nie mogąc konkurować z tańszymi firmami budowlanymi i transportowymi z Polski czy Portugalii małe francuskie firmy budowlane postanowiły “załatwić” rywali w inny sposób i wymogły na władzach stolicy przyjęcie tzw. “Aktu na rzecz Małego Biznesu”, który zabrania mówienia na budowach i w transporcie “nie po francusku”.

“Jeśli te firmy nadal zamierzają u nas pracować muszą się pod tym względem poprawić, gdyż teraz przywożą swoje ekipy, gdzie nikt nie mówi po francusku” – uzasadnia wprowadzenie nowych przepisów wiceprezydent paryskiego regionu Jerome Chartier.

Oficjalnie francuskie władze powołują się na “konieczność poprawy bezpieczeństwa na budowach”, gdzie obecnie robotnicy rozmawiają w różnych językach i mogą mieć problemy ze wzajemnym zrozumieniem.

Już widzimy jak poprawi się to “zrozumienie i bezpieczeństwo”, kiedy ekipa złożona z samych Polaków będzie teraz zmuszona rozmawiać ze sobą wyłącznie po francusku, a tamtejsi urzędnicy będą czaić się za betoniarką, żeby przyłapać ich na choćby jednym nieopatrznie wypowiedzianym polskim słowie, nietrudno zresztą zgadnąć jakim.

Chyba nieprzypadkowo za patrona tych absurdalnych przepisów wybrano Moliera, który był komediopisarzem. 500 tysiącom robotników sezonowych, w tym wielu z Polski, nie będzie chyba jednak do śmiechu, gdyż dla nich te przepisy oznaczają faktycznie konieczność rezygnacji z pracy we Francji i o to przecież w tym nowym prawie tak naprawdę chodzi.

Dodajmy, że “klauzula Moliera” jest sprzeczna z prawem UE, gdyż oznacza dyskryminację firm z innych krajów, ale jak ostatnio widzimy konieczność przestrzegania wspólnych zasad nie jest tym co spędza sen z powiek władzom nad Sekwaną.

Wystarczy tu zacytować mającą szanse przejść do klasyki wypowiedź prezydenta Francoisa Hollanda z czwartkowego szczytu Unii Europejskiej adresowaną do Polaków: “Wy macie swoje zasady, a my mamy fundusze strukturalne”.

Na ile język Moliera i Balzaca pomaga przy noszeniu worków z cementem i wyburzaniu ścian – trudno powiedzieć. Ale być może już wkrótce 200 tys. Francuzów będzie miało okazję przekonać się w jakim stopniu język Goethego może im się przydać gdy zechcą pracować w Niemczech, a język Dickensa – w Wielkiej Brytanii. Bo odpowiedź na francuskie działania zapewne nastąpi.

Należy też raczej wątpić, czy Polacy zaczną się teraz masowo uczyć francuskiego, aby móc potem legalnie mieszać beton na francuskich przedmieściach. Już szybciej wybiorą “wariant Himilsbacha”, którego kiedyś kuszono rolą w filmie Spielberga, jeśli nauczy się choć trochę mówić po angielsku.

“Dobra, dobra. Spielberg się jeszcze rozmyśli, a ja zostanę potem z tym angielskim jak ten ch…” – uzasadniał swoją rezygnację polski aktor. Francuska Wieża Babel też nie wiadomo jak długo jeszcze postoi, więc może szkoda wysiłku…

Czytaj także: Skandal we Francji! „Peugeot zamyka fabrykę z powodu nadmiernych modłów do Allaha”

Nowa Platforma 5Portali+1 Przeglądaj wygodnie aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow