“Rosjanie wynajmują Ukraińców, żeby dewastowali polskie cmentarze”

By Dział: Przestępczość i Terror | 17 marca 2017

Owszem, to stara sowiecka metoda, ale gdzie dowody?

“Rosjanie wynajmują obywateli Ukrainy, żeby za pieniądze dewastowali miejsca pamięci i dokonywali chuligańskich akcji” – twierdzi ukraiński deputowany Anton Gieraszczenko, główny doradca szefa MSW Ukrainy.

Według niego wszystkie ataki dokonane ostatnio na Ukrainie przeciwko polskim miejscom pamięci, ale także przeciwko obiektom żydowskim, a nawet napad na szefa ukraińskiego IPN Wołodymyra Wiatrowycza to prowokacje zrobione rękami wynajętych Ukraińców za pieniądze z Rosji.

“To są zdarzenia tego samego typu. Rosjanie chcą w ten sposób pokazać, że Ukraińcy nienawidzą Polaków i Żydów, że Ukraina to kraj, w którym panuje ksenofobia i antysemityzm. To są działania opłacone z Moskwy, które mają na celu wzrost napięcia na Ukrainie” – twierdzi doradca szefa MSW.

Przypomnijmy, że ostatnio dwukrotnie zniszczony i zbezczeszczony został pomnik Polaków pomordowanych w 1944 r. w Hucie Pieniackiej przez UPA i SS “Galizien”.

W styczniu br. wysadzono go w powietrze, a kiedy został odnowiony, 14 marca br. ponownie pomazano go w czerwono-czarne banderowskie barwy, swastykę i tryzub, a na tablicach z nazwiskami ofiar napisano: “Śmierć Lachom” i “Precz z Ukrainy, k…”.

W tym samym czasie zdewastowano pomnik Polaków zabitych przez UPA w Podkamieniu oraz pomnik profesorów lwowskich zamordowanych przez Niemców w lipcu 1941 r. Wcześniej zdewastowano polski cmentarz wojenny i ofiar sowieckiego totalitaryzmu w Bykowni pod Kijowem. Celem prowokacji był też polski konsulat we Lwowie.

Z kolei 20 grudnia 2016 r. nieznani sprawcy sprofanowali w Humaniu czerwoną farbą grób cadyka Nachmana, a także podrzucili do synagogi świński łeb z wyciętą na nim swastyką. Nazistowski symbol i antysemickie napisy pojawiły się też na ścianach żydowskich domów w Czerniowcach.

Wszystkie te zdarzenia – zdaniem ukraińskich władz – to opłacone przez rosyjskie służby prowokacje. Problem w tym, że nadal nikt nie przedstawił żadnych konkretnych dowodów, iż tak jest w rzeczywistości. Mamy więc do czynienia jedynie z hipotezami.

Z drugiej strony – profanowanie miejsc pamięci, a szczególnie masowe malowanie swastyk na synagogach i żydowskich cmentarzach to taktyka, którą w czasach Zimnej Wojny sowieckie KGB stosowało przez lata na terenie Europy Zachodniej.

Szczególnie często takie ataki miały miejsce na terenie RFN i zawsze w tym czasie kiedy Rosjanom zależało na zdyskredytowaniu Niemiec. Taka fala malowania setek swastyk na żydowskich obiektach zalała ren kraj m.in. w 1959 r.

Reakcja zachodnich mediów i opinii publicznej była dokładnie taka jak chciała Moskwa: “Niemcy nie są w stanie wyzwolić się z dziedzictwa nazizmu!”, “Niemcy nie mogą być wiarygodnym członkiem NATO!” – brzmiały wielkie nagłówki gazet, a niektóre sieci handlowe i sklepy wycofywały wręcz z półek niemieckie towary w proteście przeciwko “niemieckiemu faszyzmowi”.

Potem nagle akcja malowania swastyk w Niemczech skończyła się jak nożem uciął, aby gwałtownie wybuchnąć po raz kolejny kiedy Amerykanie chcieli rozmieścić na ich terenie nowe pociski jądrowe, co bardzo zagrażało sowieckiej Rosji. Wtedy zachodnia prasa grzmiała, że “nie można wysyłać broni jądrowej do kraju, gdzie panuje taki nazizm”.

Tak więc metoda jest dawno sprawdzona i stara jak świat – wystarczy trochę poczytać historię działań sowieckich służb specjalnych i wspomnienia sowieckich agentów zbiegłych na Zachód. Jednak zanim obecnie konkretni sprawcy nie zostaną schwytani i nie złożą zeznań – nie mamy nic poza podejrzeniami.

Czytaj także: Szok! Raport MFW miażdży Ukrainę. „Totalna destrukcja kraju” (WIDEO)

Nowa Platforma 5Portali+1 Przeglądaj wygodnie aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow