Czy w Japonii panuje głód? (WIDEO)

By Dział: Gospodarka i Pieniądze Społeczeństwo | 3 kwietnia 2017

Chyba tak, skoro trzeba masowo zabijać wieloryby pomimo, że grozi im całkowite wyginięcie.

Japońska flota właśnie wróciła do portu Shimonoseki z polowania na wieloryby w rejonie Antarktydy, w trakcie którego zabiła ponad 300 tych morskich ssaków – poinformowała krajowa Agencja Rybołówcza.

W listopadzie br. japońska flota złożona z 5-ciu statków wielorybniczych wypłynie ponownie na Ocean Południowy, aby zabić – zgodnie z planem – kolejne 333 płetwale karłowate, ignorując ogólnoświatową krytykę i międzynarodowe moratorium na połowy wielorybów, a także protesty Australii i Nowej Zelandii.

Jak zwykle – przyzwyczajenie i tradycja są w Japonii silniejsze niż troska o wspólne dobro naszej planety i nie biorą pod uwagę, że świat się zmienił i wielorybom grozi wyginięcie. Już w latach 60-ch XX wieku zdziesiątkowana została populacja płetwala błękitnego, finwala, sejwala, humbaka i kaszalota. Teraz to samo grozi płetwalom karłowatym.

Nawet rabunkowa flota ZSRR zaprzestała w 1987 r. polowania na wieloryby w rejonie Antarktyki. Pozostali tylko Japończycy. Wielorybnictwo ma w tym kraju długą historię, sięgającą nawet 12 tys. lat przed naszą erą.

Wielkie zapotrzebowanie na mięso wielorybie można było zrozumieć pod koniec II wojny światowej, kiedy w kraju brakowało żywności. Jeszcze w latach 60-ch mięso wieloryba dostarczało Japończykom 30 proc. dziennego spożycia białka.

Ale dziś jest to dodatkowy luksus, który Japończycy fundują sobie kosztem reszty świata. Dodajmy, że władze w Tokio domagają się zniesienia wszelkich ograniczeń połowów wielorybów, nawet tych gatunków, których prawie już nie ma.

Czytaj także o rozwoju hodowli sztucznego mięsa: “W czasie produkcji tego mięsa nie ucierpiało ani jedno zwierzę”.

Nowa Platforma 5Portali+1 Przeglądaj wygodnie aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow