“Ranek na Kremlu zaczął się trwożnie”

By Dział: Polityka | 7 kwietnia 2017

Putin nerwowo chodził po gabinecie tam i z powrotem, a przy stole siedzieli ze smutnymi minami Miedwiediew, Pieskow, Szojgu i Ławrow. Wyraz twarzy Ławrowa był zresztą taki sam jak zwykle i aż miało się ochotę nakarmić go owsem.

– No? I co teraz będziemy opowiadać elektoratowi? – zapytał Putin. – Władimirze Władimirowiczu, czy chodzi wam o ruch bezwizowy z Unią dla Ukrainy, protesty przeciwko Dimonowi i zbombardowanie przez USA bazy w Syrii? – upewnił się Szojgu.

– Nie jestem żadnym Dimonem! – ryknął Miedwiediew.

– Tak, tak, wiemy. Wszyscyśmy ten film widzieli – rzucił zjadliwie Pieskow.

– To są kłamstwa! Oczerniono mnie! – histeryzował Miedwiediew.

– Tak, tak, oczernili bo nie wszystko jeszcze ujawnili – odgryzł się Pieskow.

– Na to Miedwiediew nic już nie odpowiedział. Zasnął. Dima od dawna wyznawał zasadę: w dowolnej niezrozumiałej sytuacji – idź spać. Dlatego przesypiał większą część doby.

– Zaczniemy od ruchu bezwizowego z Unią dla Ukrainy. Kto odpowiada za to, że nasz plan się zawalił?! Kto?! – wydarł się Putin.

– Kto, kto… Koń! – zażartował po żołniersku Szojgu.

– To prawda, ja za to odpowiadałem – przyznał Ławrow i jego twarz przybrała taki wyraz, że Pieskow chciał odruchowo poklepać go po ramieniu.

– No i się doigrałeś. Dostali ten ruch bezwizowy – zasyczał ze złością Putin. Co teraz swoim powiemy? Co ci z Olgino mają teraz pisać? Że Parlament Europejski pozbawił Ukraińców możliwości otrzymywania wiz Schengen, a dla Rosjan nic się nie zmieniło? A może nowy hashtag uruchomisz – #SchengenNasz?!

– Władimirze Władimirowiczu, odpowiemy na to z godnością! Poinformujemy, że podpisaliśmy porozumienie bezwizowe z Samoa. A przy okazji mamy też ruch bezwizowy z Afryką Południową.

– Jakie Samoa??? Gdzie to, do cholery, w ogóle jest?

– Koło Nowej Zelandii, Władimirze Władimirowiczu – błysnął Ławrow.

– Dobra, kto następny? Szojgu, co tam z tym ostrzelaniem przez Amerykanów bazy w Syrii?

– Już jej nie ma.

– Co to znaczy: nie ma?

– No… Pamiętacie Władimirze Władimirowiczu jak nasz “Kursk” ten, tego… No to wyście wtedy powiedzieli, że okręt podwodny utonął. No więc tu jest tak samo, tylko że na skutek ataku rakietowego.

– Nasi tam są?

– Już nie.

– Jak to?

– No przecież to było 50 “Tomahawków”. Kto po czymś takim przeżyje? Chyba tylko Chuck Norris, ale go tam nie było.

– Jak zareagujemy?

– Proponuję przeprowadzić w całej Rosji wiece pod hasłem “Boimy się wojny!”, a na 9 maja wypuścić naklejki “Trump – kretyn!”.

– Jak to: “boimy się wojny”?

– Władimirze Władimirowiczu, bo to faktycznie trochę strach. Trump to nie Obama. Zamiast wyrażać głębokie zaniepokojenie od razu wali rakietami. Wyobraźcie sobie co by było, gdyby to on był prezydentem kiedy zajmowaliśmy Krym? Dlatego i strach…

– Strach mówisz? Właśnie to widzę. Jakieś pomysły?

– Tak jest! Ponownie wyślemy do brzegów Syrii nasz lotniskowiec “Admirał Kuzniecow”! – wypalił dumnie Szojgu.

– A powiedz no mi, Kużugetowicz, co będzie jeśli on znowu zacznie dymić? Albo jeszcze gorzej – jeśli zatonie? – zainteresował się Putin.

– Nie zatonie. Gówno nie tonie – po raz kolejny rzucił dowcipem Szojgu.

– Taaa… Dookoła mnie są sami debile. Jak to się stało? – smutno skonstatował Putin.

– Może dobieraliście pod siebie? – wysunął hipotezę Ławrow.

– Nie no. Ty to już jesteś stuprocentowym debilem – wysyczał Putin i wściekle trzasnąwszy drzwiami wybiegł z gabinetu.

– Huk drzwi obudził Miedwiediewa. Podejrzliwie popatrzył na kolegów, na wszelki wypadek zrobił sobie selfie i ponownie zapadł w sen. Pieskow przez dłuższą chwilę spoglądał na jego śpiący tułów i wrócił do rozmowy:

– Musimy coś wymyślić. Mam pomysł. Chodźcie powiemy, że ruch bezwizowy z Ukrainą to nasza zasługa. Że to myśmy wylobbowali. Hm? Wiecie, zgodnie z zasadą, że jak nie można czegoś pokonać to trzeba stanąć na czele tego.

– To może powiemy też, że to my sami poprosiliśmy Amerykanów, żeby zaatakowali naszą bazę? – rzucił z nadzieją Szojgu.

– Kiedy patrzę na was obu to zaczynam rozumieć, że Wowa ma rację w kwestii waszych możliwości umysłowych – dyplomatycznie ocenił Ławrow. To – jak rozumiem – Dimon powinien też stanąć na czele protestów przeciwko korupcji?

– Nie no… To już by było zanadto, Siergieju Wiktorowiczu. To tak jakby pszczoły miały zwalczać miód – żachnął się Pieskow. – Ale z Dimonem faktycznie coś trzeba zrobić. Może go gdzieś wysłać? Na przykład na emeryturę?

Wszyscy troje popatrzyli na cicho pochrapującego premiera Rosji. Dima spał i śniły mu się adidasy, Nawalny i kompot. Spał Miedwiediew, spała Rosja. I nie było chwilowo żadnych dekabrystów, którzy by mogli ich obudzić.

Borysław Bereza / Facebook

Czytaj także: Na wieść o zamachu Rosjanin puścił z dymem całą wieś! „Bo tam mieszkali mudżahedini” (FOTO)

Nowa Platforma 5Portali+1 Przeglądaj wygodnie aż sześć polskich serwisów informacyjnych na raz!

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow