Jak się nie obżerać? Genialnie prosty darmowy trick terapeutki z Londynu

Żadne diety i “twarde postanowienia” nie pomogą na nagłe ataki głodu, gdyż ich przyczyna tkwi w twoich ukrytych emocjach. Da się coś z tym zrobić? Pewnie, że tak i to bardzo prosto – mówią psychologowie cytowani przez CNN.

“Wielu z nas zna ten stan: nagle koniecznie chcemy coś zjeść. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistym głodem organizmu, jest to tzw. głód emocjonalny, którego ukrytej przyczyny często sobie w ogóle nie uświadamiamy” – mówi Mary Beth Sodus, terapeutka i dietetyczka z Centrum Medycznego Uniwersytetu Maryland.

Można, oczywiście, próbować wnikać w te ukryte przyczyny, medytować, relaksować się, chodzić na terapię, do psychologa, a nawet do psychoanalityka. I pewnie poszerzanie swojej samoświadomości w niczym nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie – pomoże lepiej żyć.

Wymaga to jednak czasu, determinacji, a niekiedy i pieniędzy. Nie zawsze mamy to wszystko w wystarczającej ilości. Tymczasem istnieje dość prosty sposób, nie wymagający żadnych nakładów i wyrzeczeń, co więcej – może on być nawet przyjemny.


Kluczem do rozwiązania jest nasza własna wyobraźnia. Często to ona jest zresztą źródłem tego problemu. Wyobrażamy sobie coś smacznego, natychmiast chcemy to zjeść i jemy. Działamy automatycznie, zazwyczaj nie zadajemy sobie najmniejszego trudu, żeby choć przez chwilę spróbować to przeczekać.

A przecież można sobie powiedzieć: nie zjem tego teraz, tylko za chwilkę, za jakiś czas. Przecież mogę to zjeść w każdej chwili, jeśli zechcę, ale nie muszę. Chyba stać mnie przynajmniej na to, żeby przeczekać przynajmniej 10 minut?

“Głód zawsze mija, jeśli powstrzymamy pierwszy odruch i chwilę przeczekamy, ale bardzo mało ludzi to robi” – przyznaje terapeutka. Chodzi właśnie o złamanie, zakłócenie tej pierwszej automatycznej reakcji.


Czy to znaczy, że w tym czasie mamy siedzieć, zaciskać pięści i mówić sobie, że “jeszcze nie teraz”. Bynajmniej. Tu właśnie następuje drugi krok – najważniejszy, zwany “potencjałem rozproszenia uwagi”. Sposób ten poleca Anne Hsu, psycholog behawioralny z Uniwersytetu Królowej Marii w Londynie.

Chodzi o natychmiastowe przekierowanie naszej wyobraźni na coś innego. “Jeśli uda nam się zająć czymś tę część mózgu, która wyobraża sobie jedzenie, to pragnienie, żeby coś zjeść zniknie” – wyjaśnia Hsu.

Według niej, trzeba przekierować procesy myślowe na inne zadanie lub czynność, na tyle wciągającą lub absorbującą uwagę, że mózg nie będzie w stanie jednocześnie myśleć o jedzeniu i wyobrażać go sobie. Doskonale nadają się do tego proste gry komputerowe.

Zespół Anne Hsu osiągał świetne wyniki używając do tego np. gry Tetris – na ogół wystarczyły 3 minuty, żeby głód zniknął. Można też wyrobić w sobie odruch, że kiedy tylko pojawia się myśl o jedzeniu, natychmiast powinniśmy skierować naszą wyobraźnię na coś, co z jedzeniem nie ma nic wspólnego.

Zespół Hsu przygotował nawet specjalną aplikację iCrave. Kiedy pojawia się głód trzeba nacisnąć przycisk i aplikacja wyświetla nam zadanie, które musimy natychmiast wykonać, np. dokładnie wyobrazić sobie las, białego konia itp. Okazało się, że prawie u wszystkich usuwało to chęć natychmiastowego sięgnięcia po przekąski.

Aby stosować tę metodę niepotrzebna jest zresztą aplikacja. Możemy sami wyobrazić sobie w tym momencie coś przyjemnego lub ciekawego, albo wręcz przeciwnie – coś, co napawa odrazą do jedzenia, np. wygląd i skutki naszej otyłości, kłopoty zdrowotne i towarzyskie z nią związane.

Ważne, żeby wyrobić w sobie taki stały odruch zamiast automatycznego sięgania do lodówki, zmienić sposób reakcji. W nauce nazywa się to warunkowanie neuro-asocjacyjne. Wystarczy skojarzyć i zastąpić jakiś nieprzyjemny bodziec innym bodźcem przyjemnym lub pozornie przyjemny bodziec do obżerania się bodźcem nieprzyjemnym.

“Ogień gasi się wodą” – mówi stare powiedzenie buddyjskie i jest w tym głęboka prawda. A wyobraźnia daje nam tu nieograniczone możliwości. Możemy używać różnych wizualizacji, “puszczać sobie w głowie film”, na którym zachowujemy się w danej sytuacji w inny sposób niż dotychczas.

Warto też próbować wtedy obserwować swoje reakcje z zewnątrz, tak jakbyśmy byli obcą osobą. Na chwilę “wyjść z siebie” i spróbować zobaczyć np. swoje myśli z boku.

Wiele osób wypracowało sobie zresztą własne metody. Ktoś, kto dotychczas w momentach głodu zawsze biegł do lodówki, teraz też tam biegnie, ale zamiast po jedzenie sięga po sok z buraków. Można też zjeść coś prostego, co nie ma wielu kalorii, a pozwoli zapomnieć o głodzie i przy okazji jest zdrowe – grejpfrut, marchew, sałatę.

Niektóre metody mogą wydać się absurdalne, ale ważne, że są skuteczne. Podobno dobrym sposobem na radzenie sobie ze smutkiem jest podskoczyć i powiedzieć bardzo głośno: “Hura! Dziś nie śmierdzą mi nogi!” Ważne, żeby zrobić coś kompletnie innego niż się robiło dotychczas w takiej sytuacji.

Czasem taka prosta metoda może nas też uchronić przed pochopnym sięgnięciem nie tylko po jedzenie, ale także po alkohol lub powstrzymać nas przed innymi destrukcyjnymi zachowaniami, których źródło tkwi przecież tylko w naszym mózgu i w emocjach.

I jeszcze jeden warunek, kto wie, czy nie najważniejszy – żeby jakakolwiek metoda była skuteczna, powinniśmy rzeczywiście uwierzyć, że ona działa.

Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow