Człowiek, który ocalił historię! Iracki zakonnik uratował przed ISIS tysiące zabytkowych ksiąg (FOTO)

By Dział: Historia Społeczeństwo W popularnych | 26 maja 2017

Dzięki takim ludziom jak on można jeszcze wierzyć, że świat nie oszalał do końca.

W białych rękawiczkach, używając noża do papieru, ojciec Nadżib Michael pieczołowicie przewraca kolejne pożółkłe karty starych ksiąg i manuskryptów, z których wiele ma ponad 1000 lat. “Zobaczcie, to jest coś unikalnego. To mały skarb” – pokazuje z zachwytem dziennikarzom portalu Circa XVII-wieczną Biblię napisaną po aramejsku, w języku Jezusa.

To jeden z tysięcy zabytków, które ten dominikanin z narażeniem życia ocalił przed spaleniem przez islamskich barbarzyńców z ISIS w 2014 r. Wtedy ojciec Nadżib pracował w Kara Kusz – największym skupisku chrześcijan w Iraku. Kiedy zrozumiał, że miasto nie obroni się przed islamskim natarciem postanowił ratować co się da.

Wiedział, że islamiści bezwzględnie niszczą każdy zabytek, który wpadnie im w ręce, uważając go za “bałwochwalstwo”. Nie tylko religijne księgi chrześcijańskie, żydowskie, czy Jezydów, ale także arabskie z okresu sprzed nastania islamu i zabytki sztuki i architektury starożytnej.


To przecież oni zrównali buldożerami z ziemią starożytne ruiny i budowle w irackiej Hatrze, Chorsabadzie, Nimrudzie, Niniwie, w syryjskiej Palmirze. To ich koledzy – Talibowie wysadzili 1700-letnie posągi Buddy w Afganistanie. UNESCO uznało te barbarzyńskie działania za zbrodnie wojenne, podobnie jak te popełnione na ludziach.


Ojciec Nadżib postanowił nie dopuścić, aby ten sam los spotkał tysiące starych ksiąg. Już wcześniej jako dyrektor Centrum Manuskryptów Wschodnich zdigitalizował te stare księgozbiory, aby cała ludzkość miała do nich szeroki dostęp. Teraz postanowił ratować oryginały.


Na 10 dni przed inwazją ISIS, nie czekając na niczyją zgodę, ani polecenie, ukrył w kartonach tyle rzadkich książek, artefaktów i zabytków ile tylko się dało i wywiózł je pod ostrzałem ciężarówką do Irbilu, zabierając też ludzi, którzy chcieli z nim uciekać.

Po odbiciu Kara Kusz z rąk Państwa Islamskiego zakonnik wrócił do miasta ze swoimi współpracownikami w listopadzie 2016 r., żeby zobaczyć czy po okupacji islamistów ocalało coś z tego, czego wywieźć nie zdołał.

“Kiedy zobaczyliśmy co oni tam zrobili, rozpłakaliśmy się. Spalili wszystko. Ostatecznie spalili naszą historię. To potworne. To coś takiego jak ludobójstwo” – przyznaje ojciec Nadżib. A jednak część tej historii zdołała dzięki niemu przetrwać.

Wśród zabytkowych manuskryptów i ksiąg, które udało mu się ocalić, są te napisane w martwych już językach – po łacinie, aramejsku, osmańsku. Wszystkie mają po kilkaset lat, najstarsza – 1100. To nie tylko teksty chrześcijan, również muzułmanów i Jezydów, dzieła dawnych geografów, astrologów i historyków. “Te zbiory są bezcenne. To dziedzictwo ludzkości” – podkreśla zakonnik.

Teraz księgi są ukryte w jednym z klasztorów w Iraku. Ojciec Nadżib prosi, aby nie ujawniać w którym, aby wysłannicy ISIS i zwykli rabusie nie próbowali dobrać się do cennego księgozbioru. “Na razie musimy trzymać to miejsce w tajemnicy” – zastrzega.

“Ludzkość wymyśliła dwie doniosłe rzeczy na świecie. Najmądrzejszą rzecz – książkę i najgłupszą – wojnę” – mówił polski malarz i grafik Mieczysław Kotarbiński. Islamska wojna z książkami to właśnie wojna ludzkiej głupoty z ludzką mądrością. Dzięki ojcu Nadżibowi Michaelowi przynajmniej jedna z bitew tej wojny zakończyła się zwycięstwem.

Reporters.pl [Melodia]

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow