Można? Można. Australia się nie patyczkuje – odsyła łodzie z imigrantami

By Dział: Przestępczość i Terror Społeczeństwo | 13 czerwca 2017

Święte oburzenie ONZ i organizacji praw człowieka.

“Operation Sovereign Borders” – tak nazywa się wdrożony przez władze Australii system ochrony granic przez marynarkę wojenną przed napływem nielegalnych imigrantów – pisze BBC. Zgodnie z tym systemem, załogi okrętów i straż graniczna mogą zawrócić statek z uchodźcami “gdy jest to bezpieczne”. I na ogół tak robią.

“Ludzie, którzy szukając azylu przybędą do Australii nielegalnie, na pokładzie łodzi, nigdy nie otrzymają zgody na osiedlenie się” – oświadczył jeszcze w lipcu 2013 r. premier Kevin Rudd, nauczony bolesnym doświadczeniem. Kiedy bowiem kilka lat wcześniej zniesiono patrolowanie granic w ciągu zaledwie 5 lat do Australii przybyło prawie 50 tys. nielegalnych imigrantów.

“Zabawa w fałszywych uchodźców się skończyła” – ogłosił twardo konserwatywno – liberalny australijski rząd. Teraz osoby, którym mimo wszystko udaje się dotrzeć w ten sposób na kontynent, nie mają szans aby tam pozostać.


Umieszcza się je w obozach na wyspie Manus należącej do Papui-Nowej Gwinei i na Nauru na Pacyfiku. Tam nie podlegają prawu Australii i nie mogą mieć wobec niej żadnych roszczeń wynikających z konwencji praw człowieka. Obecnie w tych obozach przebywa ok. 1200 nielegalnych imigrantów.

Nie oznacza to jednak, że Australia w ogóle nie przyjmuje imigrantów. Każdego roku, zgodnie z zapotrzebowaniem gospodarki, trafia ich tam – drogą legalną i po starannej weryfikacji – ok. 13 tys. i tak jest już od 20-tu lat. Od 2015 r. przyjęto też dodatkowo 12 tys. prawdziwych uchodźców wojennych z Syrii i Iraku.

Jak podaje “The Guardian”, polityka władz australijskich wywołuje oburzenie ONZ i Amnesty International. Sprawozdawca ONZ ds. praw człowieka i migrantów Francois Crepeau określił przetrzymywanie ludzi w obozach “okrutnym, nieludzkim i poniżającym”.


“W ramach rozbudowanego i okrutnego systemu rząd Australii naraża uchodźców i osoby poszukujące azylu na poważne nadużycia, jawnie lekceważąc prawo międzynarodowe. Tylko po to, aby trzymać uchodźców z dala od swoich wybrzeży” – głosi z kolei raport Amnesty International, a jej dyrektorka Anna Neistat nazywa obozy “więzieniami przeznaczonymi do zadawania cierpienia”.

Ale łatwo jest lewakom z Amnesty pisać: “tylko po to, aby trzymać uchodźców z dala od granic”, gdy sami nie muszą odpowiadać za bezpieczeństwo własnych obywateli i porządek w kraju. A rząd Australii ma taki obowiązek.

Warto też wspomnieć, że na utrzymanie tylko jednego imigranta w tych “strasznych więzieniach” rząd Australii wydaje rocznie setki tysięcy dolarów australijskich, a ci, którzy tam trafiają i tak nie chcą wracać pomimo oferowanych im w zamian 25.000 dolarów.

To z pewnością znacznie więcej, niż każdy z tych imigrantów widział na oczy przez całe życie. Ale pewnie zdaniem Amnesty, należałoby każdemu z nich przydzielić willę z basenem, nowoczesne auto oraz dozgonne dostawy kosmetyków z Diora i ubrań z Hugo Bossa.

Reporters.pl [Wojna-Dynam]

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow