Mordercza Dyrektywa! Prawo UE spaliło ludzi żywcem w Londynie. “To działa jak komin” (FOTO)

By Dział: Katastrofy | 15 czerwca 2017

Zaślepieni ekologiczną ideologią urzędnicy w Brukseli mają za nic ludzkie bezpieczeństwo.

Wymuszone przez prawo Unii Europejskiej energooszczędne okładziny na elewacji apartamentowca Grenfell Tower w Londynie sprawiły, że wielki pożar rozprzestrzenił się tak szybko i zabrał życie 17 osób, a dziesiątki ciężko poparzył – twierdzą eksperci budowlani cytowani przez Daily Express i Daily Telegraph.

Gazety przypominają, że w ubiegłym roku zbudowany w 1974 r. apartamentowiec przeszedł kosztowny remont za 8,6 mln funtów, w ramach którego na elewacji położono wymagane przez unijne prawo okładziny izolacyjne mające zmniejszyć straty ciepła.

Wcześniej w Wielkiej Brytanii nie stosowano raczej takiej technologii, ale została ona wymuszona unijną Dyrektywą dot. Energooszczędności Budynków z 2010 r., którą Wielka Brytania musiała wprowadzić w 2014 r.

Od tej pory brytyjski rząd musiał corocznie sprawozdawać Brukseli o postępach we wdrażaniu energooszczędnych rozwiązań i dostosować do nich brytyjskie prawo budowlane. Zapisano w nim, że “priorytetem rządu jest podniesienie energooszczędności tylu budynków mieszkalnych i komercyjnych ilu tylko jest to możliwe”.

W praktyce podstawowym sposobem były właśnie wspomniane okładziny – płyty pianowe powlekane cienkimi warstwami deszczoodpornymi. Położono je w 30 tys. budynków na terenie Wielkiej Brytanii, a Grenfell Tower był jednym z nich.

Eksperci budowlani przyznają jednak, że w przypadku pożaru ogień rozprzestrzenia się w takich okładzinach błyskawicznie z powodu szpar między izolacją a budynkiem. Na skutek tego dom zamienia się w jeden wielki komin.

“Unijna Dyrektywa w zakresie energooszczędności ma bezpośredni wpływ na sposób remontowania domów w Wielkiej Brytanii. Nie ma wprawdzie wymogu przebudowy wszystkich budynków, ale jeśli robisz remont lub kładziesz dach masz obowiązek zmodernizować izolację” – przyznaje konsultant budowlany Geoff Wilkinson.

“Te plastikowe lub metalowe panele są instalowane w celu ochrony budynku przed wpływami atmosferycznymi i poprawy jego wyglądu. Jednak między nimi a ścianą znajduje się dziura, w którą może wpadać deszcz” – opisuje ekspert.

“W czasie pożaru płomień idzie błyskawicznie tymi szparami z dołu aż do samej góry. To działa jak komin. Po drodze ogień mógł przerzucić się na zasłony i firanki w oknach, które były otwarte lub uchylone w gorącą letnią noc” – mówi cytowany przez Daily Telegraph konsultant budowlany.

O tym, że stan budynku grozi katastrofą jego mieszkańcy zrzeszeni w Grenfell Action Group alarmowali już wielokrotnie wcześniej. Ich apele i ostrzeżenia pozostały bez odpowiedzi władz. Również autorzy raportu parlamentarnego z 2000 r. ostrzegali, że takie okładziny są niebezpieczne.

Jeszcze w czerwcu 1999 r. prowadzono śledztwo po pożarze 14-piętrowego bloku w Irvine w Szkocji, w którym zginął starszy człowiek. Wniosek z tego śledztwa był taki, że okładziny powinny być niepalne i nie stwarzać ryzyka. Powinny, ale nie były.

“W Grenfell Tower cała okładzina poszła z dymem jak papier, huba lub drewno balsy” – zauważa lokalny działacz Piers Thompson. Tymczasem firmy Rydon i Harley Facades Limited, które prowadziły ubiegłoroczny remont i kładły izolację zapewniają, że “projekt spełniał wszystkie wymagane przepisy budowlane” i “nic im nie wiadomo o wpływie okładzin na przenoszenie się ognia”.

Daily Express wysłał w tej sprawie zapytanie do Komisji Europejskiej. Na razie nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Premier Theresa May zapowiedziała natomiast publiczne szczegółowe śledztwo w tej sprawie.

Reporters.pl 

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow