Największy przekręt w historii Ukrainy! Malwersacje na gigantyczną skalę z udziałem Austrii

Ukrainą wstrząsa afera finansowa na skalę niespotykaną nigdy wcześniej w tym kraju. Chodzi o masowe wieloletnie pranie brudnych pieniędzy i wyprowadzanie ich za granicę za pośrednictwem austriackiego Meinl Banku.

Już teraz wiadomo, że wytransferowano w ten sposób ok. 800 mln USD. Może jednak chodzić o znacznie większe pieniądze, gdyż ukraińskie służby podają sumę 400 mld hrywien wyprowadzoną w latach 2011-2015, co przy wcześniejszym wyższym kursie hrywny może oznaczać nawet miliardy dolarów. Równolegle wszczęto aż 12 śledztw w tej sprawie.

Mechanizm był prosty: ukraińskie banki otwierały w austriackim Meinl Banku rachunki, na które przelewały duże sumy pod zastaw kredytów, których następnie Austriacy udzielali firmom powiązanym z właścicielami tych ukraińskich banków.

Kiedy ci fikcyjni kredytobiorcy nie płacili odsetek, austriacki bank przejmował w całości zastawione środki na rachunkach, a banki ukraińskie ogłaszały w związku z tym bankructwo. Państwowy fundusz gwarancji bankowych w Kijowie pokrywał ludziom część ich utraconych oszczędności z budżetu, a pozostali klienci banków pozostawali z niczym.


Ich pieniądze trafiły do kieszeni złodziejskich spółek należących do właścicieli upadłych banków, a przy okazji doskonale zarabiał na tym bank austriacki. Wyprowadzone z Ukrainy środki lądowały następnie w rajach podatkowych na całym świecie.

W ten sposób bankrutowały jeden po drugim ukraińskie banki Tawrika, Piwdenkombank, Awtokrazbank, Miejski Bank Komercyjny, Finrostbank, Terra Bank, Delta Bank, Kijowska Ruś i Wernum Bank. W śledztwie figuruje też nadal działający Bank Kredit Dniepr, ale jego władze twierdzą, że choć miały rachunek w austriackim banku, to nic na niego nie przelewały.


Oczywiście trudno uwierzyć, że Austriacy nie zdawali sobie sprawy z przestępczego charakteru tego procederu, a rząd w Wiedniu o niczym nie wiedział. Meinl Bank był już zresztą znany od dawna z podobnych operacji prowadzonych z bankami rosyjskimi. Jeszcze kilka lat temu trafiły do niego środki wyprowadzone z rosyjskich Petroff-Bank, Vitas Bank i Zjednoczony Bank Rozwoju.


Jednak dopiero teraz Narodowy Bank Ukrainy wydał bankom komercyjnym zakaz przeprowadzania tego typu transakcji z bankami zagranicznymi. Wiceszef banku centralnego Katerina Rożkowa poinformowała, że ukraińskie banki musiały w związku z tym zamknąć swoje rachunki korespondencyjne w takich bankach jak Meinl Bank, Winter Bank Bank Frick czy EastWest Bank.

W zeszłym roku parlament w Kijowie uchwalił wprawdzie odpowiedzialność karną za doprowadzenie banku do bankructwa, ale do tej pory żaden właściciel ani menedżer nie poniósł z tego tytułu żadnej kary. Jedyne co im grozi to… zakaz nabywania kolejnych banków.

O ile jednak można jeszcze zrozumieć – biorąc pod uwagę specyfikę Ukrainy – dlaczego bank centralny w Kijowie patrzył przez lata na te przestępcze operacje przez palce, to już zupełnie nie można pojąć jakim cudem tolerowały je organy kontrolne Unii Europejskiej.

Ukraińskie służby mają też świadomość, ze obecnie odzyskanie tych setek milionów, a może i ponad miliarda dolarów będzie niezwykle trudne, jeśli wręcz nie niemożliwe. W austriackim banku nie ma już, oczywiście, po nich śladu. Rozmyły się na Cyprze i w różnych rajach podatkowych.

“A im dłużej ukraińskie władze będą zastanawiać się komu zlecić odzyskanie tych środków, tym trudniej będzie potem w ogóle coś odzyskać” – ocenia adwokat z firmy “Spenser & Kauffmann” Nikołaj Lichaczew.

Nadal nie ujawniono też nazwisk osób z Ukrainy, którym Austriacy udzielali fikcyjnych kredytów pod zastaw środków z ukraińskich banków. W prowadzonym równolegle austriackim śledztwie mówi się o 200 Ukraińcach podejrzanych o pranie brudnych pieniędzy – ich liczba wzrosła w 2015 r. 4-krotnie – podaje Deutsche Welle. Kim są i gdzie są ci ludzie – na razie nie wiadomo.

W 2015 r. przed sądem w Austrii nie stanął jednak z tego tytułu ani jeden Ukrainiec, a w latach ubiegłych skazano tylko jednego, choć podejrzanych było co roku prawie 50 – informuje Deutsche Welle, powołując się dane MSW w Wiedniu.

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow