Dyrektor od zabezpieczeń? Świetnie, oskubiemy go i puścimy z torbami

By Dział: Przestępczość i Terror | 14 lipca 2017

Jeśli można tak totalnie załatwić głównego szwedzkiego eksperta, to kto jest bezpieczny?

Alf Goransson – Dyrektor Generalny największej szwedzkiej firmy zajmującej się bezpieczeństwem – padł w sposób “popisowy” ofiarą hakerów, którzy wykradli jego tożsamość, wzięli na jego nazwisko kredyt, a następnie w jego imieniu ogłosili bankructwo i dymisję – donosi Bloomberg.

Teraz szwedzka firma Securitas AB stara się to wszystko odkręcić, ale niewątpliwie jest to koszmarna porażka wizerunkowa. Nie wiadomo też co z pieniędzmi, które w marcu br. na nazwisko dyrektora wyłudzili z banku hakerzy.

59-letni Goransson kierował firmą od 2007 r. Teraz musiał składać apelację od wyroku sądu w Sztokholmie, który uznał go za bankruta po tym jak hakerzy – w jego imieniu – złożyli wniosek w tej sprawie. W wyniku tego wyroku Goransson został też automatycznie wyrejestrowany jako szef kilku innych firm.


Aż do tego tygodnia szef renomowanej kompanii zajmującej się bezpieczeństwem nie miał zielonego pojęcia, co się odbywa za jego plecami, dopóki nie dostał pisma z sądu informującego go o zaakceptowaniu “jego” wniosku. Jak się okazało, nawet jego rzekomy podpis na tym dokumencie był kompletnie niepodobny do prawdziwego.

Oczywiście po raz kolejny w Szwecji rozgorzała dyskusja o bezpieczeństwie w Internecie. Szwedzi są społeczeństwem szczególnie “zinformatyzowanym” i “zelektronizowanym” – nawet bezdomni posługują się kartami kredytowymi, gotówką płaci się mało gdzie, a pożyczki on-line i załatwianie wszystkiego przez Internet jest powszechne.

Niestety, kradzież danych i przestępstwa finansowe w sieci rosną miesiąca na miesiąc w tempie piorunującym. Tylko w pierwszym półroczu tego roku ich ofiarą padło w tym kraju 12.800 osób – podaje Bloomberg.


Reporters.pl

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow