Doradcy papieża publicznie krytykują i szydzą z chrześcijan w USA!

By Dział: Polityka Społeczeństwo | 14 lipca 2017

Aż trudno uwierzyć, że taki paszkwil na amerykańskich katolików i ewangelików wyszedł z samego serca Watykanu. Dlaczego papież Franciszek chce podzielić Kościół katolicki?

Szokujący artykuł autorstwa doradcy i bliskiego przyjaciela papieża Franciszka – księdza jezuity Antonio Spadaro ukazał się w wydawanym przez Watykan piśmie “La Civilta Cattolica”, którego Spadaro jest głównym redaktorem.

Współautorem tekstu “Ewangelicki fundamentalizm i katolicki integryzm w USA: zaskakujący ekumenizm” jest inny przyjaciel papieża – Argentyńczyk Marcelo Figueroa, którego Franciszek mianował szefem tamtejszej wersji głównego watykańskiego dziennika “L’Osservatore Romano”.

Artykuł zaczyna się od zakwestionowania oficjalnej dewizy Stanów Zjednoczonych In God We Trust (Bogu ufamy), która od prawie 150-ciu lat widnieje na dolarach. Zdaniem autorów, choć “dla wielu jest to po prostu deklaracja wiary, to dla innych – to problematyczne połączenie religii z państwem, wiary z polityką i wartości religijnych z ekonomią”.

Następnie autorzy krytykują fakt, że – jak uważają – religia ma zbyt duży wpływ na amerykańską politykę. Ich zdaniem, rodzi to “manichejski język, który dzieli rzeczywistość na Absolutne Dobro i Absolutne Zło”.

Wytykają dawnemu prezydentowi George’owi W. Bushowi, że mówił o “osi zła” na świecie, a po “wydarzeniach z 11 września 2001” zapowiadał “uwolnienia świata od zła”. Przy okazji za podział na dobro i zło obrywa się także od autorów raz po raz obecnemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi i jego zwolennikom, a nawet śp. Ronaldowi Reaganowi.

Zdaniem doradców papieża, taka wizja świata wynika z “fundamentalizmu chrześcijańsko – ewangelickiego z początku XX wieku, który stopniowo ulegał radykalizacji” i “prowadzi do silnego wpływu religii i moralności na procesy demokratyczne oraz ich wyniki”.

Najwyraźniej – zdaniem autorów – jest to coś niewłaściwego i nietrudno też zgadnąć, że pod słowem “wyniki” rozumieją oni rezultat ostatnich wyborów w USA. Piętnują też “wpływ moralności religijnej na normy publiczne, na politykę, parlament, prawo i edukację”.

Doradcy papieża Franciszka krytykują również konserwatywnych Amerykanów za to, że “uważają Stany Zjednoczone za naród błogosławiony przez Boga, opierają wzrost gospodarczy kraju na dosłownym trzymaniu się Biblii” i “demonizują” swoich wrogów.

Autorzy artykułu zarzucają im też, że za takich wrogów uważali w przeszłości “duchy modernizmu, czarny ruch praw obywatelskich, ruch hippisów, komunizm, ruchy feministyczne, a teraz – imigrantów i muzułmanów”. Następnie konserwatywni chrześcijanie w USA oskarżani są o to, że bliższy jest im Stary Testament i “nie kierują się wyrazem miłości Jezusa w Ewangeliach”.

Szczególnie ostro doradcy papieża atakują “białych z głębokiego Południa Ameryki”, którzy są “nieczuli na katastrofy ekologiczne i problemy spowodowane zmianami klimatycznymi”, a także “uważają ekologów za wrogów wiary”.

Konserwatywnym Amerykanom autorzy zarzucają też “nadmierną wojowniczość”, to że “nie chcą zrewidować swoich dogmatów”, “wyczekują na Apokalipsę i ostateczną Walkę Dobra ze Złem, Boga z Szatanem”, przez co są nieczuli na takie procesy jak “pokój i dialog” oraz mają “nieczułe sumienie”.

Za szczególnie złowrogą postać, doradcy papieża uważają Steve’a Bannona, obecnego głównego stratega Białego Domu, którego nazywają “zwolennikiem apokaliptycznej geopolityki”. Dalsza część artykułu jest jeszcze bardziej szokująca. Autorzy porównują chrześcijański konserwatyzm z islamskim fundamentalizmem i stawiają między nimi znak równości!

“Opowieść o terrorze kształtuje światopoglądy zarówno dżihadystów jak i nowych krzyżowców”, “nie wolno nam zapominać, że rozpowszechniana przez ISIS polityka opiera się na tym samym kulcie Apokalipsy. Nieprzypadkowo George W. Bush był postrzegany jako “wielki krzyżowiec” przez Osamę bin Ladena” – czytamy w artykule.

Znajdujemy w nim też zarzuty kompletnie kuriozalne w świetle samej nauki Kościoła. Autorzy obwiniają np. amerykańskich katolików i ewangelików, że “łączą ich wspólne cele w kwestiach takich jak aborcja, małżeństwa jednopłciowe, nauka religii w szkołach i inne kwestie moralne”, że promują “ekumenizm konfliktu” i “marzy im się państwo teokratyczne”.

Dalej pod ich adresem sypią się już niemal inwektywy: “ksenofobia”, “islamofobia”, “ekumenizm nienawiści”. Tymczasem – jak twierdzą autorzy – “Franciszek chce złamać organiczny związek między kulturą, polityką, instytucją a Kościołem. Duchowość nie może się wiązać z rządami i paktami wojskowymi, ponieważ jest ona w służbie wszystkich mężczyzn i kobiet” – piszą.

“Religie nie mogą uznać niektórych ludzi za przysięgłych wrogów, a innych za wiecznych przyjaciół. Religia nie powinna stać się gwarantem klas dominujących” – czytamy w artykule, którego autorzy najwyraźniej nie uniknęli sformułowania żywcem zaczerpniętego z marksizmu i komunizmu.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że artykuł ten wywoła oburzenie nie tylko wśród konserwatywnych katolików i ewangelików w USA, ale na całym świecie. Zestawienie George’a Busha z terrorystą Bin Ladenem, ostry antyamerykanizm, antytrumpizm, krzywdzące generalizowanie i obrażanie “białych z głębokiego Południa” z pewnością nie pozostaną bez echa.

Ale dla chrześcijan znacznie bardziej szokujące jest faktyczne kwestionowanie przez doradców papieża Franciszka podziału na dobro i zło, krytyka oczekiwania na Apokalipsę i walkę Boga z Szatanem, kwestionowanie obecności religii w życiu publicznym, czy opierania go na zasadach moralnych.

Dlaczego autorów tak oburza, że katolików i ewangelików w USA łączy wspólny stosunek do aborcji, czy małżeństw homoseksualnych? – zastanawia się Thomas Williams komentując ten artykuł na portalu Breitbart. “Przecież sam papież Franciszek mówi o prawie dzieci do życia w łonie matek, czy o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny” – zauważa publicysta.

Przypomina też, że poprzedni papież Benedykt XVI zupełnie inaczej – z niezwykłym uznaniem – oceniał pobożność Amerykanów w czasie swojej wizyty w USA w 2008 r. Podkreślał, że “nie wahali się oni wprowadzać moralnych argumentów zakorzenionych w wierze biblijnej do publicznego dyskursu” i doceniał “wymiar religijny” w życiu amerykańskiego narodu.

Przebijająca z artykułu “retoryka zmian klimatycznych”, oskarżenia o “islamofobię”, kwestionowanie walki z terroryzmem, czy komunistyczne sformułowanie o “klasach dominujących” każe zadać pytanie jaki właściwie światopogląd wyznają autorzy tego artykułu? I w jakim celu budują wrogość i mur uprzedzeń między chrześcijanami, obrażając religijnych Amerykanów?

Ale jeszcze ważniejsze pytanie brzmi: czy papież Franciszek podziela te opinie swoich bliskich przyjaciół i doradców, czy był to tylko ich wyskok na własny rachunek, choć na łamach watykańskiego medium?

Jeśli są to bowiem także poglądy samego Franciszka, to jesteśmy świadkami czegoś bardzo niepokojącego, co wpisuje się również w takie jego wcześniejsze stwierdzenie, że “komuniści myślą jak chrześcijanie”.

Reporters.pl / Źródła: La Civilta Cattolicaportal Breitbart

Powiązane artykuły

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow